Z Chorzowa Maciej Kmita, WP SportoweFakty
Marcin Bułka: 7 (skala 1-10, ocena wyjściowa: 6). Był jak podmiot liryczny w piosence Seweryna Krajewskiego i "czekał na tę jedną chwilę...". Na szczęście nie sprawił, by w 66. minucie kibicom serca zabiły jak szalone i pewnie chwycił piłkę po strzale Postolachiego z kilku metrów.
Mateusz Skrzypczak: 6. Biorąc pod uwagę klasę rywala, nie miał wysoko zawieszonej poprzeczki. Po przerwie za to zadanie utrudnił mu selekcjoner, wstawiając go na środek trzyosobowego bloku i tym samym w rolę lidera defensywy. Poza sytuacją z 66. minuty, kiedy zaniechał interwencji po podaniu Platicy do Postolachiego, udźwignął to. Szkoda, że w dwóch sytuacjach pod bramką rywali zabrakło mu koordynacji i refleksu, bo był blisko okraszenia debiutu golem.
Jan Bednarek: 6. Po blamażu w Mołdawii przyznał, że w przerwie myślami byli przy wakacjach, ale to nie dlatego Probierz zmienił go przed drugą połową. Bednarek wrócił na ławkę z opatrunkiem na kolanie. Przezwyciężył traumę z Kiszyniowa i tym razem był bezbłędny. Warto zwrócić uwagę, że to kolejny mecz, w którym koledzy mogą na niego liczyć, a nie muszą naprawiać jego błędów.
Jakub Kiwior: 5. Przez godzinę do jego gry nie można się było doczepić, ale potem dwukrotnie nie potrafił zablokować Paticy, co skutkowało zagrożeniem pod bramką Bułki. Był za daleko od rywala i zbyt łatwo dał mu dośrodkować. Nie tego oczekujemy od obrońcy czołowej drużyny Premier League.
Matty Cash: 7. Na początku mial problemy z Reabciukiem dwukrotnie musiał ratować się faulem na zawodniku Spartaka Moskwa. Z drugiej strony, utemperował tym rywala, którego wytrąciło to z uderzenia. Jego strzał z 30. minuty był ozdobą spotkania i jednym z niewielu miłych chwil dla kibiców tego wieczoru w Chorzowie.
Sebastian Szymański: 6.0 Po kwadransie wyrwał kolegów z letargu. Najpierw dalekim przerzutem uruchomił Zalewskiego, potem sam sprawdził Avrama strzałem z dystansu. I wreszcie to po jego przechwycie przed polem karnym gola strzelił Cash. Jeśli wskoczył do składu ze względu na niedyspozycję Zielińskiego, to wykorzystał swoją szansę. Jako jeden z nielicznych.
Bartosz Slisz: 5. Kilka razy Mołdawianie wzięli go na karuzelę w środku pola i ruszyli z atakiem. Tylko słabości rywali i dobrej asekuracji kolegów Slisz zawdzięcza to, że jego błędy nie miały konsekwencji. Po takim występie Probierz może ostatecznie stracić do niego cierpliwość i skreślić go z castingu na "6". Jeśli Mołdawianie sobie z nim radzili, to co zrobią z nim Finowie albo Holendrzy? Strach pomyśleć. Golem na 2:0 nie odkupił win, bo to dwa różne systemy walutowe - jego zadania na boisku są inne. Trafienie oczywiście podnosi mu ocenę.
Jakub Moder: 6. Ustawiony wyżej niż jako "6", jak eksperymentował selekcjoner, jest zdecydowanie bardziej pożyteczny. Nie grał na alibi, do najbliższego kolegi - starał się zdobywać przestrzeń prostopadłymi podaniami albo dryblingiem. Nie był to spektakularny występ, ale na tle kolegów się wyróżniał.
Nicola Zalewski: 6. Przez pierwsze dwa kwadranse Kamil Grosicki dublował jego pozycję, więc był w cieniu mającego swoje święto kolegi. Potem rozwinął żagle, brał na siebie odpowiedzialność, ale jego odważne szarże rzadko kończyły się powodzeniem. Raczej zderzeniem z drugim, trzecim rywalem.
Adam Buksa: 5. To on w 30. minucie przytomnie odegrał piłkę do Casha, który zamienił podanie na pięknego gola. Asysta przy zwycięskim trafieniu podnosi ocenę piłkarza Midtjylland, ale jak na napastnika, który rok czeka na trafienie w reprezentacji, nie zasłużył na pochwały. Był ospały, brakowało mu pazerności na bramki. Jak w 69. minucie, gdy miał piłkę na wyciągnięcie nogi po zagraniu Modera, ale nie próbował nawet jej zaatakował. Z taką mentalnością nie ma po co lecieć do Finlandii...
Kamil Grosicki: bez oceny - grał zbyt krótko, by go ocenić. Był na boisku tylko pół godziny, ale zrobił w tym czasie więcej niż pozostali ofensywni piłkarze w większym wymiarze czasowym. Rozsadzała go energia, by spuentować reprezentacyjną karierę asystą albo golem, ale koledzy mu nie pomagali. Dopóki był na placu gry, wszystko co dobre w grze Biało-Czerwonych, działo się dzięki niemu. Będziemy tęsknić.
Zmiennicy:
Karol Świderski: 3. Występ bezobjawowy. Jeśli dało się słyszeć, że nie potrafi wyjść z cienia Roberta Lewandowskiego, to ten występ brutalnie rozprawił się z tym mitem. Gdyby nie zmieniał Grosickiego, w ogóle moglibyśmy nie odnotować jego obecności na boisku.
Mateusz Bogusz: 5. Nie można mu odmówić chęci, ale w reprezentacji nie zagra się dzięki cechom wolicjonalnym. Nie wykorzystał kolejnej szansy od selekcjonera. Zawiódł z Litwą, Maltą i teraz z Mołdawią. Łatwiej już nie będzie.
Sebastian Walukiewicz: 4. To on dwukrotnie nie upilnował Postolachiego. Odgłos spadających mu z serca kamieni odbił się na Stadionie Śląskim szerokim echem. Najpierw uratował go Bułka, a potem fatalne uderzenie Mołdawianina. Z lepszym rywalem może mu się nie upiec...
Jakub Kamiński, Przemysław Frankowski, Krzysztof Piątek: bez oceny - grali zbyt krótko, by ich ocenić. Warto jednak wyróżnić Kamińskiego, który znów zaprezentował się tak, jak powinien zaprezentować się piłkarz z Bundesligi w meczu z dużo niżej notowanym rywalem. Jeden z nielicznych, który zasłużył na pochwały.