To był niezwykle burzliwy niedzielny wieczór. Najpierw Michał Probierz poinformował Roberta Lewandowskiego, że nowym kapitanem reprezentacji Polski zostaje Piotr Zieliński. Kilkadziesiąt minut później "Lewy" ogłosił w mediach społecznościowych, że nie zagra w reprezentacji Polski, dopóki prowadzić ją będzie obecny selekcjoner.
Nowe informacje w tej sprawie przekazał Sławomir Peszko, były reprezentant Polski, który przyjaźni się z Lewandowskim.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wpadka gwiazdora FC Barcelony. To nie zdarza się często
- Z tego co wiem, a wiem od Roberta, że były pewne ustalenia między trenerem a piłkarzem, których nie dotrzymał trener - powiedział Sławomir Peszko w rozmowie z TVN24.
Przypomnijmy: 26 maja Lewandowski ogłosił, że nie przyjedzie na czerwcowe zgrupowanie reprezentacji Polski i nie wystąpi w meczach z Mołdawią (towarzyski) i Finlandią (eliminacje MŚ 2026). Tłumaczył się zmęczeniem. Poinformował, że decyzja została podjęta "wspólnie z trenerem".
- Robert jest dobrem narodowym, trener daje mu odpocząć. Nagle sytuacja się kompletnie zmieniła. Może to trener wyjaśni (podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Helsinkach, która odbędzie się o godz. 15.15 - przyp. red.), dlaczego - kontynuował Peszko.
"Peszkin" zasugerował, że do akcji powinien teraz wkroczyć prezes PZPN Cezary Kulesza, który mógłby podjąć próbę załagodzenia sytuacji.
- Czy ktoś sobie wyobraża, że Polska wygra we wtorek, a na wrześniowe zgrupowanie nie będzie powołany? W tej bitwie nie będzie wygranych. Wydaje mi się, że Michał Probierz na tym straci, a Robert nic nie zyska (...) Jeśli ktoś coś ustala, a później się z tego nie wywiązuje, to tak to się musiało skończyć. Wydaje mi się, że prezes Kulesza powinien wezwać do gabinetu, wszystko wyjaśnić. Żeby wybrnąć jeszcze z tego, o ile jest to możliwe. Ale po rozmowie z Robertem wydaje mi się, że nie jest to możliwe - dodał Peszko.
Z nieoficjalnych doniesień wynika, że decyzja Probierza o zmianie kapitana spotkała się z akceptacją szatni. Ba, wręcz wywołała euforię wśród piłkarzy kadry.
- Ciężko mi się odnosić, bo już nie jestem w kadrze. Pewnie Robert ma swoich zwolenników, pewnie ma może nie wrogów, ale ludzi, którzy mniej z nim sympatyzują - skwitował Peszko.
Na portalu X decyzję selekcjonera pozytywnie ocenił Kamil Glik, 103-krotny reprezentant Polski. "Brawo" - napisał.
- Mały konflikt między Kamilem a Robertem trwał od dłuższego czasu, nie wszyscy się kochają, ale na boisku zawsze sobie pomagali. Jeden jest bardzo dobrym moim kolegą i drugi jest bardzo dobrym moim kolegą, nie chcę być pomiędzy, więc nie chcę się wypowiadać - uciął temat Peszko.