W eliminacjach MŚ 2026 podopieczni Michała Probierza wpadli w poślizg. Po dwóch zwycięstwach z rzędu reprezentacja Polski poniosła niezwykle bolesną porażkę 1:2 z Finlandią w Helsinkach.
Biało-Czerwoni obiecująco rozpoczęli mecz, jednak w ostatecznym rozrachunku to gospodarze wykazali się większą skutecznością pod bramką. Paweł Kryszałowicz był zaskoczony przebiegiem wtorkowej rywalizacji.
ZOBACZ WIDEO: Probierz czy Lewandowski - kto ma rację? Polacy wydali werdykt
- Czy możemy mówić o blamażu? Wydaje mi się, że tak, bo Finlandia do tej pory była znana raczej z hokeja, a nie piłki nożnej. Pamiętam mecz towarzyski w Gdańsku, w którym do przerwy było 3:0 i ostatecznie wygraliśmy 5:1. We wtorek niestety pokonali nas 2:1, choć początek meczu nie zapowiadał tego. Stworzyliśmy 2-3 sytuacje, ale później już było gorzej. Im dalej, tym gorzej - podsumował w rozmowie z WP SportoweFakty uczestnik MŚ 2002.
W ataku od pierwszej minuty trener Probierz postawił na duet Krzysztof Piątek - Karol Świderski. Jako jedyny na listę strzelców po stronie Polaków wpisał się środkowy obrońca, Jakub Kiwior.
- Oczywiście, problemem jest brak napastnika. W meczu z Finlandią nasi napastnicy pokazali, że nie są w stanie strzelić bramki. Piątek miał trzy sytuacje i musi przynajmniej jedną strzelić. Nie da się tak grać, że zespół wypracowuje sytuacje, a napastnicy nie strzelają - kontynuował Kryszałowicz.
Tuż przed meczem z Finlandią Probierz oficjalnie odebrał opaskę kapitana Robertowi Lewandowskiemu, który ogłosił, że za kadencji obecnego selekcjonera nie będzie grał w kadrze. Czy sytuacja pozaboiskowa miała wpływ na postawę kadrowiczów w Helsinkach?
- Nie chciałbym wracać do tej całej sytuacji z Lewandowskim, ale sami sobie napędziliśmy jakiś niepotrzebny problem. Ja w ogóle się dziwię, bo Roberta nie było na zgrupowaniu, więc i tak z automatu kapitanem jest ktoś inny. Nie wiem, po co było to nagłaśniać w tym momencie. To nie była ani pora, ani czas. Zawodnicy muszą pokazać, że nie są tylko dodatkiem do Lewandowskiego. Niestety, we wtorek się nie popisali, żaden zawodnik się nie popisał. Trochę może szarpali na skrzydłach Zalewski i Cash, a tak poza tym nie wiem, czy można kogoś wyróżnić - przyznał 33-krotny reprezentant Polski.
Przyszłość Probierza stoi pod znakiem zapytania. Selekcjoner na konferencji prasowej stanowczo zapowiedział, że nie poda się do dymisji pomimo klęski w meczu z Finlandią i gęstej atmosfery wokół drużyny narodowej.
- Ciężko jest powiedzieć, czy będzie dalej selekcjonerem. Powiem tak: w Portugalii 40-letni Ronaldo ma opaskę i selekcjoner nawet nie zastanawia się nad tym, czy mu ją odebrać. U nas odebrano opaskę "Lewemu", co mogło mieć wpływ na wszystko. Emocje zadziały też u naszego byłego kapitana. Z Finlandią Piotr Zieliński miał być kapitanem i nie zagrał. Nie wiem, po co to cała afera. Absurdalne rzeczy dzieją się w tej chwili - skomentował Paweł Kryszałowicz.
Drużyna Michała Probierza zawiodła na całej linii i trudno o optymizm przed kolejnymi meczami eliminacyjnymi. Nasz rozmówca podkreślił, jak ważną rolę w polskiej reprezentacji pełnił Robert Lewandowski.
- Po tym meczu nie widzę żadnego napastnika. Świderski ani Piątek nie spełnili tej roli. Trzeba sobie przypomnieć, że jak nam nie szło, to zawsze nas ratował Robert Lewandowski. To są fakty. Teraz nie było takiego zawodnika, który by nas uratował w tej ciężkiej sytuacji. Myślę, że powinniśmy pokonać Finlandię w rewanżu, kiedy zawodnicy będą bardziej chcieli grać niż myśleć o urlopach. Pojawiały się przecież takie wypowiedzi, że myślą o urlopach. Mają się wziąć za grę w reprezentacji, a nie urlopy - stwierdził były napastnik kadry.
W tym momencie Polska zajmuje trzecie miejsce w tabeli grupy G. Paweł Kryszałowicz przewiduje, że kadra prowadzona przez Probierza nie ma czego szukać w dwumeczu z Holandią.
- Sądzę, że mecz na wyjeździe z Finlandią nie był taki kluczowy i jeszcze jesteśmy w stanie powalczyć o drugie miejsce. Z Holandią - po tym, co pokazała z Maltą - nie mamy żadnych szans. Zawsze będę kibicował reprezentacji, ale my z Maltą ledwo wygraliśmy 2:0, a Holandia spokojnie sobie z nimi wygrała 8:0. Tutaj widać, jaki potencjał nas różni - zakończył.
Rafał Szymański, WP SportoweFakty