To nie był wielki mecz, jeżeli chodzi o styl. Wiadomym jednak było, że Holandia, będąca od nas zespołem co najmniej o klasę lepszym, zwłaszcza na własnym stadionie, zdominuje spotkanie. Ostatecznie jednak polscy piłkarze wreszcie nie mają się czego wstydzić, a do kraju wracają z ciężko wywalczonym punktem.
- Patrząc na nasze konfrontacje z zespołami z topu, to jednak nieczęsto zdobywamy punkty. Oczywiście mecz nie był wybitny w naszym wykonaniu, ale wynik końcowy jest bardzo zadowalający. Chyba każdy życzyłby sobie zremisować z Holandią na ich terenie - ocenia w rozmowie z naszym serwisem były napastnik reprezentacji Polski, Paweł Kryszałowicz.
Trafne decyzje
By znaleźć selekcjonera, który w swoim debiucie w reprezentacji Polski mierzyłby się z równie trudnym zadaniem co Jan Urban, należałoby cofnąć się aż do Jerzego Brzęczka, który w swoim pierwszym spotkaniu, również na wyjeździe, podejmował Włochy. I Urbanowi, podobnie jak wówczas Brzęczkowi, udało się na trudnym terenie wywalczyć remis.
- Oczywiście zawsze ten efekt nowej miotły działa, przynajmniej w tych pierwszych miesiącach pracy. Trener powołał też zawodników, którzy wcześniej nie byli w orbicie zainteresowań poprzedniego selekcjonera. Co prawda mieliśmy bardzo dużo szczęścia, bo Holendrzy byli zdecydowanie lepsi, zwłaszcza w pierwszej połowie, jednak udało nam się przetrwać ten ciężki okres. W sporcie jednak trzeba mieć trochę szczęścia - komentuje Kryszałowicz.
Faktycznie, wśród powołanych przez Jana Urbana na jego debiutanckie zgrupowanie nie zabrakło zaskoczeń. Co warte podkreślenia, nie była to jedynie sztuka dla sztuki, jak można było odnieść wrażenie przy wielu nieoczywistych powołaniach Michała Probierza.
W przypadku Jana Urbana zawodnicy ci odegrali istotną rolę. Przemysław Wiśniewski dostał szansę gry od pierwszej minuty, a Bartosz Kapustka i Paweł Wszołek weszli z ławki, wnosząc nową jakość na boisko. Nie wspominając już tu o Kamilu Grosickim czy przede wszystkim Mattym Cashu, dla których nie było miejsca w systemie gry preferowanym przez Probierza.
- Mnie na plus zaskoczył też Kamiński, bo jednak w tej reprezentacji do tej pory nie miał takich meczów, a z Holandią zagrał całkiem nieźle. No i zmieniło się też ustawienie. Wcześniej pomijany Cash, teraz daje nam punkt. To jest ten nos i wybory selekcjonera, które później decydują o wyniku końcowym - mówi nasz rozmówca.
Po spotkaniu z Holandią można stwierdzić, że w zasadzie każda nieoczywista decyzja Urbana się obroniła. Paweł Kryszałowicz zwraca jednak uwagę na jeszcze jeden ruch selekcjonera.
- Przede wszystkim zdjęcie Roberta Lewandowskiego. Rzadko który trener by się na to zdecydował wcześniej. Z drugiej strony musimy też pamiętać, że to nie jest ten sam Robert, który grał 3 czy 4 lata temu, wciąż jednak stanowi o sile naszego zespołu. Trener Urban widział, że Robert nie jest w najlepszej dyspozycji i zdecydował się na zmianę. Co warto też zaznaczyć, nie widziałem grymasu schodzącego Roberta, by był zły na tę decyzję.
Nowy duch
Teraz przed naszymi reprezentantami kolejne kluczowe spotkanie - z Finlandią. Jeżeli w nadchodzącym meczu nie uda nam się zwyciężyć, całe dobre wrażenie po debiucie Urbana momentalnie pójdzie w zapomnienie.
- Ja sobie do dziś nie mogę wyobrazić, jak my mogliśmy przegrać z Finlandią. To się w głowie nie mieści. Do tego jeszcze sytuacja, która była przed meczem, spowodowana przez były sztab trenerski, choć nie mi to też oceniać. Widzimy jednak, że ten zespół zagrał zupełnie inaczej, niż za ostatnich meczów trenera Probierza - mówi nam Kryszałowicz.
- Myślę, że przyjście nowego selekcjonera wniosło trochę nowego ducha, innego spojrzenia na piłkę, co koniec końców dało nam remis - dodaje.
Sam Jan Urban podkreśla jednak, że nadchodzące spotkanie z Finlandią będzie miało zupełnie inny obraz niż czwartkowy mecz.
- To będzie zupełnie inne spotkanie. Tutaj mieliśmy dużo do zyskania, rywal dużo do stracenia. W kolejnym meczu będzie odwrotnie. W takich sytuacji zawodnicy różnie zachowują się na boisku, jestem ciekaw, jak będzie to wyglądało - powiedział selekcjoner naszej kadry na pomeczowej konferencji prasowej.
O tym, jak faktycznie spiszemy się, gdy to teraz my będziemy w roli faworytów, przekonamy się już w niedzielę. Początek meczu Polska - Finlandia o godzinie 20:45.
- Na pewno osobowość trenera Urbana ma duży wpływ na ten zespół. Poczekajmy jednak, to był pierwszy mecz, ale bardzo się cieszę, że zdobyliśmy punkt, to na pewno podbuduje naszych chłopaków i nie powinniśmy się martwić nadchodzącym meczem z Finlandią - podsumowuje Paweł Kryszałowicz.
ZOBACZ WIDEO: Jest pomysł niezwykłej walki. Lampe będzie się bić z... Gortatem?