Maciej Kmita z Lublina
W świetle wydarzeń z Debreczyna (więcej TUTAJ) rewanżowe spotkanie IV rundy eliminacji Ligi Europy Dynamo Kijów - Maccabi Tel Awiw miało być meczem podwyższonego ryzyka. I nic w tym dziwnego, bo ta para utworzyła się zaledwie kilkadziesiąt minut po tym, jak kibice Maccabi Hajfa w meczu z Rakowem Częstochowa zaprezentowali zaadresowany do Polaków transparent: "Mordercy od 1939 roku". Ponadto, jeden z nich znieważył flagę Polski.
Zachowanie kibiców z Hajfy spotkało się z reakcją polskich władz na najwyższym szczeblu: prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska. Z kolei z propalestyńską i zarazem antyizraelską kampanią w sieci i na stadionach (w Radomiu i Zabrzu) ruszyli kibice polskich klubów. Dlatego przylot drużyny z Izraela do Polski wywoływał takie emocje.
Bez gości z Izraela
Nieuzasadnione. Owiani złą sławą, znani z rasistowskich i ksenofobicznych zachowań fani Maccabi w ogóle nie pojawili się w Polsce, choć zarówno w środę, jak i w czwartek na Starym Mieście można było spotkać turystów z Izraela. Czy o nieobecności kibiców Maccabi zadecydowały przedsięwzięte środki ostrożności? Ani ambasada Izraela w Polsce, ani biuro prasowe klubu nie odpowiedziały na nasze pytania w tej sprawie.
Kibice Motoru nie zamierzali "pilnować" swojego miasta i stadionu. Na meczu obecna była tylko garstka rozproszonych fanów Dynama i goście zaproszeni przez oba kluby w sektorze VIP. W tym rodzina z flagami Izraela i Ukrainy, która przykuła uwagę fotoreporterów.
Jedynymi zorganizowanymi grupami przy okazji meczu były jednak służby porządkowe, postawiona w stan gotowości policja i... grupa kilkuset motocyklistów, którzy urządzili sobie zbiórkę na stadionowym parkingu.
Drużyna Maccabi przyjechała na stadion w skromnej eskorcie policji, wynajętym autokarem polskiego przewoźnika, ale ze swoimi ochroniarzami. Dynamo zjawiło się na Arenie Lublin w ogóle bez towarzystwa radiowozów. Wyjście gości z Tel Awiwu na rozgrzewkę nie spotkało się z żadną reakcją widzów. Podobnie jak prezentacja składów. Spokój miał też kontrowersyjny Sagiv Jehezkel, który grając w tureckim Antalyasporze, ostentacyjnie nie uszanował minuty ciszy dla ofiar działań Izraela w Strefie Gazy.
Ani słowa o polityce
Obecni na stadionie widzowie mieli do gości stosunek neutralny. Maccabi, które od wkroczenia armii Izraela do Strefy Gazy, spotyka się w Europie z niechęcią, w Lublinie mogło czuć się swobodnie. Podopiecznym Żarko Lazeticia udało się obronić zaliczkę (3:1) z pierwszego meczu i choć Dynamo wygrało rewanż 1:0, do Ligi Europy awansowało Maccabi, a mistrzom Ukrainy pozostała rywalizacja w Lidze Konferencji.
Z Maccabi do Lublina przyleciał m.in. Ben Lederman. To urodzony w Stanach Zjednoczonych piłkarz, którego babcia pochodzi z Krakowa. Więcej TUTAJ. Dzięki niej ma polskie obywatelstwo, a przez 5,5 pół roku był zawodnikiem Rakowa Częstochowa. Jest byłym młodzieżowym reprezentantem Polski, a za kadencji Fernando Santosa był nawet powołany do kadry A.
Po meczu jako jedyny z piłkarzy Maccabi wyszedł do dziennikarzy w mix zone, ale nim mogło paść pytanie o to, jak - jako Polak i Izraelczyk - czuł się, widząc transparent kibiców Maccabi Hajfa, uprzedził po polsku: - Proszę, ani słowa o polityce.
Przedstawiciele izraelskich klubów od początku działań w Strefie Gazy unikają pytań niezwiązanych z boiskiem. Podobnie było w Częstochowie (więcej TUTAJ) i Debreczynie. Ale przy okazji dwumeczu Dynamo - Maccabi i w ogóle nieudanej walki mistrza Ukrainy o awans do Champions League nie da się uciec od polityki, niekonsekwencji UEFA i jej wątpliwych moralnie standardów.
Ofiara równa agresorowi
Po agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku UEFA wykluczyła, ze swoich rozgrywek rosyjskie zespoły. Gdy kilkanaście miesięcy później Izrael rozpoczął akcję odwetową w Strefie Gazy i do dziś dokonuje tam udokumentowanych zbrodni wojennych (Więcej TUTAJ), takich samych kroków nie podjęła. To środowisko - poza kibicami i mediami - przemilcza.
Jedyną sankcją jest to, że ze względów bezpieczeństwa i napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie, izraelskie drużyny nie mogą rozgrywać międzynarodowych meczów na swoim terenie. Pod tym względem UEFA zrównała Izrael z Ukrainą. Ofiarę z agresorem.
Ukrainę, której terytorium Rosja od 11 lat odbiera kawałek po kawałku, potraktowała tak samo jak Izrael, który w ostatnich miesiącach nie tylko równa z ziemią Strefę Gazy, ale też w grudniu 2024 roku zajął strefę buforową między Wzgórzami Golan a Syrią, a w czerwcu tego roku zbombardował Iran.
I teraz, w czwartym roku obrony przed rosyjską napaścią, zmuszone do wyprowadzki z Kijowa i gry w Lublinie Dynamo, o awans do Ligi Mistrzów rywalizowało z napompowanym przez ruble cypryjskim Pafosem. To klub należący do kontrowersyjnego rosyjskiego miliardera Siergieja Łomakina. To tyle, jeśli chodzi o wykluczenie rosyjskich wpływów z europejskiej piłki.
Zresztą, boleśnie o podwójnych standardach przekonał się też Lech Poznań, którego z eliminacji Ligi Mistrzów wyrzuciła Crvena Zvezda Belgrad - klub finansowany w dużym stopniu przez Gazprom. Więcej TUTAJ. Po spadku do eliminacji Ligi Europy kijowianie trafili na Maccabi Tel Awiw - mistrza kraju odpowiedzialnego za zbrodnie przeciwko cywilom w Strefie Gazy.
- Różnicę w podejściu do wojny rosyjsko-ukraińskiej a konfliktu izraelsko-palestyńskiego można dostrzec głównie w klasie politycznej. Widać ogromny rozdźwięk, dlatego organizacje takie jak FIFA, UEFA czy MKOl nie wychodzą przed szereg i nie nakładają sankcji na Izrael, tak jak zrobiły to w przypadku Rosji - mówił nam Michał Banasiak z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
- W 2022 roku UEFA również nie kwapiła się do nałożenia sankcji na Rosję. Zrobiła to dopiero pod naciskiem części środowiska piłkarskiego, a duże znaczenie miało to, że Rosja została obciążona sankcjami przez zachodnich polityków. Ci natomiast traktują Izrael delikatnie, nie wykluczają go tak jak Rosji - zauważył Banasiak.
Jesienią mecze Ligi Konferencji będą gościć w sześciu polskich miastach: Białymstoku, Poznaniu, Warszawie, Sosnowcu, gdzie będzie gościł rywali Raków, oraz w Krakowie, gdzie gra Szachtar i Lublinie, który jest europejskim domem Dynama. Wizyta drużyny z Izraela natomiast się nie powtórzy, ponieważ wśród 36 uczestników LK nie ma ani jednego zespołu z tego kraju.
Maciej Kmita, dziennikarz WP SportoweFakty
ZOBACZ WIDEO: Jest pomysł niezwykłej walki. Lampe będzie się bić z... Gortatem?