Piast Gliwice był o sekundy od pierwszego zwycięstwa w sezonie 2025/26. Zespół z Górnego Śląska przełamał się i strzelił pierwszego (a później drugiego) gola, jednak w doliczonym czasie Zagłębie otrzymało rzut karny, który wykorzystał Michalis Kossidis i mecz zakończył się remisem 2:2.
Początkowo sędzia Sebastian Krasny niczego nie dostrzegł, ale VAR zawołał go do monitora. I arbiter uznał, że po strzale Michała Nalepy piłka trafiła w rękę Grzegorza Tomasiewicza.
Tak rzeczywiście było, natomiast trener Piasta Max Mölder zwrócił uwagę na zachowanie Nalepy, który chwilę wcześniej popchnął Tomasiewicza.
- Myślę, że każdy rozumie, że nie jest to najlepszy moment, by siedzieć tu po tym, jak straciliśmy bramkę na sekundę przed końcem. Końcówka była jaka była. VAR z jakiegoś powodu nie działał, bo chyba wszyscy się zgodzą, że w tej sytuacji powinien być rzut wolny - mówił trener Mölder na konferencji prasowej.
- Rywal położył rękę na plecach naszego zawodnika i trzymał ją tam do momentu, gdy piłka dotknęła ręki. On był popchnięty i nie mógł tego kontrolować. Nie wiem po co w takim razie jest VAR. Nie rozumiem dlaczego sędzia musiał podejść do monitora - komentował trener Piasta.
- Cierpię razem z piłkarzami, bo oni nie zasłużyli na takie zakończenie. Możemy patrzeć na to z pozytywnej strony: od trzech meczów nie przegraliśmy, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że w piłce nożnej chodzi o zwycięstwa - podsumował trener Mölder.
Zobacz sytuację z rzutem karnym:
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol "stadiony świata" w Kolumbii. To po prostu trzeba zobaczyć