Daleki wyjazd, sztuczna murawa i spora liczba kibiców na trybunach. W takich okolicznościach Walia rywalizowała o kolejne punkty w eliminacjach mistrzostw świata, tym razem w Astanie.
To był klasyczny przykład meczu, w którym lepszy wygrał ze słabszym. Nie było niespodzianki, choć Kazachstan momentami potrafił przycisnąć Walijczyków.
Wyspiarski futbol, a zatem... jedyny gol padł po stałym fragmencie gry. Uderzenie Liama Cullena obronił bramkarz, ale wobec dobitki Kieffera Moore'a był już bezradny.
Walijczycy przeważali, widać było w ich grze wyższą kulturę gdy, lecz brakowało drugiego gola, który trochę uspokoiłby sytuację na boisku. Szczególnie po przerwie do Kazachów chyba doszło, że są w stanie coś w tym spotkaniu ugrać.
Gospodarze byli jednak groźni i przy odrobinie szczęścia wcale nie musieli przegrać. Były dośrodkowania z prawej i lewej flanki, przy których walijska defensywa miała sporo roboty. Warto tu przypomnieć choćby sytuację z 52. minuty, kiedy Galymzhan Kenzhebek strzelił w poprzeczkę zza pola karnego. A parę minut później pomylił się o centymetry po indywidualnym rajdzie.
Bramka wyrównująca wisiała w powietrzu, choć ostatecznie nie padła. A przecież w ostatniej minucie doliczonego czasu z rzutu wolnego w poprzeczkę uderzył jeszcze Serikzhan Muzhikov.
Walia jest na pierwszym miejscu w tabeli z dorobkiem 10 punktów, natomiast trzeba brać pod uwagę, że trzecie Belgia rozegrała jak dotąd jedynie dwa spotkania (4 punkty).
Kazachstan - Walia 0:1 (0:1)
0:1 Kieffer Moore 24'
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: to był jego dzień! Uroczy przyjaciel gwiazdora Barcelony