Dzięki niemu Jaga wywiozła punkt z Warszawy. "Brawa należą się całej drużynie"

WP SportoweFakty / Paweł Piotrowski / Sławomir Abramowicz
WP SportoweFakty / Paweł Piotrowski / Sławomir Abramowicz

Sławomir Abramowicz w spotkaniu z Legią Warszawa (0:0) zagrał jeden z lepszych meczów w karierze. Taka postawa zdecydowanie przybliżyła Jagiellonię Białystok do pozycji lidera.

Po zaciętym meczu, pełnym strzałów na bramkę - głównie Jagiellonii Białystok - ogromne pochwały zebrał bramkarz gości, Sławomir Abramowicz. Golkiper "Jagi" zachował czyste konto, mimo aż 20 prób zdobycia bramki przez Legię Warszawa.

- Zawsze powtarzam, że robię wszystko, by pomóc drużynie. Dzisiaj dałem z siebie dosłownie wszystko. Nie wpuściłem żadnej bramki i bardzo się z tego cieszę. Ale myślę, że brawa należą się całemu zespołowi. Choć w ofensywie nie błyszczeliśmy, to w obronie - Bernardo i Andy bardzo mi pomagali - skomentował 21-latek.

ZOBACZ WIDEO: Poruszający moment. Po zawodach chłopiec podszedł do polskiej mistrzyni

Po fatalnym początku sezonu i porażce 0:4 z beniaminkiem Termalicą, Jagiellonia pozostaje niepokonana już od 13 spotkań. Mimo to, w środowym meczu z Legią dominowali gospodarze - zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy oddali aż 12 strzałów.

- Dużo dało to, że Legia grała u siebie. Wszyscy wiemy, jak ważni są kibice w piłce nożnej. Dzisiaj trybuny naprawdę niosły Legię i z każdą akcją grali coraz lepiej. Czekamy na rewanż w Białymstoku - mówi Abramowicz.

Wygrana na Łazienkowskiej dałaby Jagiellonii pozycję lidera tabeli PKO Ekstraklasy. Tak się jednak nie stało i drużynie Adriana Siemieńca do pierwszego miejsca brakuje tylko jednego punktu.

- To siedzi gdzieś z tyłu głowy. Wiem, że to dopiero początek sezonu, ale naszym celem jest mistrzostwo - nie ma co tego ukrywać. Z każdym meczem widzimy, że ten cel jest jak najbardziej w naszym zasięgu. Mamy też zaległy mecz z Motorem, więc to nasza przewaga - zaznaczył bramkarz reprezentacji Polski U-21.

Przełomowym momentem spotkania był strzał Juergena Elitima. Piłka minęła Abramowicza i trafiła w słupek. Stadion zamarł, bo wszyscy myśleli, że padnie bramka. Futbolówka jednak odbiła się i trafiła prosto w ręce bramkarza gości.

- Odprowadzałem już tę piłkę wzrokiem i nie będę ukrywał - myślałem, że to gol. Na szczęście odbiła się dla nas bardzo szczęśliwie. Szybko zerwałem się na nogi i jakoś ją jeszcze złapałem. Po takim meczu to czyste konto smakuje jeszcze lepiej - opisał sytuację bramkarz białostoczan.

Co ciekawe, Abramowicz niemal co mecz występuje z innym duetem środkowych obrońców. Choć mówi się, że zgranie defensywy z bramkarzem jest kluczowe, w Jagiellonii wygląda to, jakby wszyscy rozumieli się bez słów.

- Na pewno to nie ułatwia zadania. Wiadomo, że linia obrony to bardzo wrażliwy element - każdy błąd lub nieporozumienie może skończyć się golem. Ale mam świetny kontakt z każdym z naszych obrońców. To są porządni ludzie. Pomagamy sobie zarówno na boisku, jak i poza nim. Niezależnie od tego, kto gra, wiem, że możemy na sobie polegać - podkreślił bramkarz.

W kolejnym meczu Jagiellonia zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. Spotkanie odbędzie się w niedzielę, 28 września o godzinie 14:45.

Komentarze (3)
avatar
❶ ❾ ❶ ❻
25.09.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Podlaska wywłoka wylazła z nory po tym jak Jadźka heroicznie modliła się przez 90 minut o utrzymanie remisiku, a podobno z grubaskiem przyjechali wygrać BUAAAAAAAAAAAAHAHAHAHAHAHA 
avatar
Franczeska and kale-sons
25.09.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Kalesony wy marzycie o mistrzostwie ???? Buuuuuuuuuuachachachachacha :))) 
avatar
Białe Legiony
25.09.2025
Zgłoś do moderacji
2
1
Odpowiedz
A na trybunach jajcoloni sami zrobili sobie RAR :) 
Zgłoś nielegalne treści