Bayern dalej miażdży. Kolejną ofiarą Werder

Getty Images / Stefan Matzke - sampics / Na zdjęciu: Harry Kane
Getty Images / Stefan Matzke - sampics / Na zdjęciu: Harry Kane

Harry Kane strzelił w piątek swojego setnego gola w barwach Bayernu Monachium. Bawarczycy pokonali Werder Brema 4:0 w meczu 5. kolejki Bundesligi i umocnili się na pozycji lidera.

Nie ma mocnych na Bayern Monachium. Na razie zespół ten jest niczym buldożer, który miażdży kolejnych przeciwników. W piątek o sile monachijczyków przekonał się Werder Brema.

Bayern ograł bezradnego rywala 4:0 i umocnił się na pierwszym miejscu w tabeli Bundesligi.

Pięć meczów - pięć zwycięstw - 15 punktów. Bramki 22-3. Co tu dużo mówić, jest forma na starcie rozgrywek.

Dwie bramki zdobył Harry Kane i tu warto się na moment zatrzymać. Jego liczby są po prostu nienormalne. 104 mecze w barwach Bayernu i 100 bramek. Kosmos. Tylko w obecnym sezonie Kane ma 15 trafień w ośmiu spotkaniach.

A przecież przy odrobinie lepszej skuteczności spokojnie mógłby strzelić trzy lub cztery gole w piątkowym meczu z Werderem.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Tak obserwował mecz. Słynny trener zaskoczył fanów

Bayern zaatakował mocno, bardzo szybko stuprocentową szansę miał Kane, natomiast później mecz wyraźnie się uspokoił. W końcu jednak defensywa gości skapitulowała. Nietypową asystę zanotował Jonathan Tah, który oddał strzał piętą po dośrodkowaniu Michaela Olise. Po drodze piłkę dotknął jeszcze Luis Diaz i to jemu zapisujemy gola.

Na przerwę gospodarze schodzili z dwubramkowym prowadzeniem, bo w 45. minucie rzut karny bardzo pewnie wykorzystał Kane, który zresztą sam wywalczył "jedenastkę". Gdyby Anglik był nieco bardziej skuteczny lub w jednej sytuacji nie powstrzymał go Marco Friedl, to już po pierwszej połowie miałby hat-tricka.

Werder był jedynie tłem. Gości dobił w 87. minucie Konrad Laimer, wykorzystując podanie Toma Bischofa.

Czy wynik mógł być wyższy? Oczywiście, że tak. Po przerwie dogodne okazje mieli jeszcze Luis Diaz, Olise, Serge Gnabry czy Nicolas Jackson. Stojący w bramce Werderu Karl Hein zaprezentował się po prostu wybornie, chroniąc swój zespół przed totalną kompromitacją.

Bayern Monachium - Werder Brema 4:0 (2:0)
1:0 Luis Diaz 22'
2:0 Harry Kane (k.) 45'
3:0 Harry Kane 65'
4:0 Konrad Laimer 87'

Składy:

Bayern: Manuel Neuer - Sacha Boey, Dayot Upamecano, Jonathan Tah, Konrad Laimer - Michael Olise (78' Lennart Karl), Leon Goretzka (61' Joshua Kimmich), Tom Bischof, Serge Gnabry (61' Raphael Guerreiro), Luis Diaz (84' Wisdom Mike) - Harry Kane (78' Nicolas Jackson).

Werder: Karl Hein - Yukinari Sugawara, Marco Friedl, Karim Coulibaly, Felix Agu (80' Isaac Schmidt) - Cameron Puertas (61' Victor Boniface), Senne Lynen, Jens Stage (80' Leonardo Bittencourt), Romano Schmid, Samuel Mbangula (80' Patrice Cović) - Justin Njinmah (73' Marco Grull).

Żółte kartki: Gnabry, Kimmich (Bayern).

Sędzia: Frank Willenborg.

Komentarze (14)
avatar
Upadek_Magistra
27.09.2025
Zgłoś do moderacji
13
10
Odpowiedz
To co robi Kane w Bayernie nie śniło sie nawet Magistrowi 
avatar
qqrykq
26.09.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Miały szkopy nosa aby zastąpić starzejącą się gwiazdę (wielką ale juz powoli odchodzącą) nowym angolem, który okazał sie być Robertem . Oczywiście 1:1 nie da się porównać tych graczy, ale staty Czytaj całość
avatar
Jarosław Florczak
26.09.2025
Zgłoś do moderacji
11
4
Odpowiedz
Rekordu Roberta: kosmiczne 5 goli w 9minut nie pobił i chyba już nie pobije. 
avatar
Dziad Parchaty
26.09.2025
Zgłoś do moderacji
13
10
Odpowiedz
W Monachium nikt już nie pamięta nazwiska Lewandowski. Kane konsekwentnie wykreśla krok po kroku nazwisko Polaka ze wszystkich statystyk. A taki niezastąpiony miał być XD 
avatar
Gregorius07
26.09.2025
Zgłoś do moderacji
5
1
Odpowiedz
Już niedługo Kane pozbawi Lewego jego rekordu... 
Zgłoś nielegalne treści