Piłkarze Górnika Zabrze byli lepsi, szybsi, bardziej waleczni. Ten mecz pokazał, że zespół prowadzony przez Michala Gasparika nie przez przypadek jest na pierwszym miejscu w tabeli.
Górnik zagrał kapitalnie, choć gole, która poniekąd ustawiły spotkanie, strzelał po juniorskich błędach stołecznej drużyny. Pierwszy? Wrzucał Ousmane Sow, a finalizował wszystko kompletnie niepilnowany na dalszym słupku Maksym Chłań. Drugi? Kacper Tobiasz odbił piłkę po mocnym strzale Jarosława Kubickiego. Arkadiusz Reca stał, więc Sow wbiegł przed niego, przejął futbolówkę i prawie rozerwał siatkę.
To były dwa ciosy, po których Legia już się nie podniosła. A to wcale nie był koniec.
I zaraz znowu zacznie się dyskusja na temat Edwarda Iordanescu. Wystawił rezerwy na czwartkowy mecz z Samsunsporem w Lidze Konferencji, by jak najlepiej przygotować się do Górnika. I kompletnie nie było widać tej świeżości.
Legioniści byli totalnie zagubieni, nie mieli żadnego pomysłu na grę w ataku. Skończyło się więc tak, że nie ma ani punktów w Lidze Konferencji, ani w Ekstraklasie. Jak to mówią - chytry traci dwa razy.
ZOBACZ WIDEO: Co za gol w Polsce. To nagranie po prostu trzeba zobaczyć
Goście najlepszą okazję mieli po błędzie Marcela Łubika, który wypuścił piłkę z rąk na przedpolu. Ale nawet tego nie byli w stanie wykorzystać i po uderzeniu Milety Rajovicia świetną interwencją na linii bramkowej popisał się Jarosław Kubicki.
Po przerwie, gdy trzeba było gonić wynik, pod bramką Górnika nie działo się prawie nic. Trener Iordanescu ratował się zmianami (od 46. minuty grał m.in. Kacper Urbański), natomiast nic to nie dało.
Gospodarze kontrolowali spotkanie, choć niekoniecznie przez utrzymywanie się przy piłce. Pozwalali Legii rozgrywać, jakby byli przekonani, że rywal nie jest w stanie nic im zrobić. I mieli rację.
Co więcej, w końcówce wyprowadzili trzeci cios, po którym Legia była już na deskach. Rezerwowy Matus Kmet obił słupek, a Sow zwieńczył fantastyczny występ drugim trafieniem. Legia walczyła do końca, ale stołeczną drużynę w Zabrzu było jedynie stać na bramkę honorową. Tę zdobył w 90. minucie Wahan Biczachczjan.
Górnik Zabrze - Legia Warszawa 3:1 (2:0)
1:0 Maksym Chłań 22'
2:0 Ousmane Sow 31'
3:0 Ousmane Sow 84'
3:1 Wahan Biczachczjan 90'
Składy:
Górnik: Marcel Łubik - Kryspin Szcześniak, Rafał Janicki, Josema, Erik Janza - Ousmane Sow (90+7' Paweł Olkowski), Jarosław Kubicki, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Maksym Chłań (83' Matus Kmet) - Sondre Liseth (90+4' Luka Zahović).
Legia: Kacper Tobiasz - Paweł Wszołek (72' Petar Stojanović), Radovan Pankov, Steve Kapuadi, Arkadiusz Reca - Noah Weisshaupt (46' Wahan Biczachczjan), Bartosz Kapustka (71' Antonio Colak), Damian Szymański, Juergen Elitim, Ermal Krasniqi (46' Kacper Urbański) - Mileta Rajović.
Żółte kartki: Hellebrand (Górnik) oraz Pankov (Legia).
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok).