"Lewy", jak to?! Pierwsze takie pudło od 2766 dni!

Getty Images / Na zdjęciu: Robert Lewandowski
Getty Images / Na zdjęciu: Robert Lewandowski

Robert Lewandowski nie zwykł marnować rzutów karnych, a takie "pudło" jak w meczu z Sevillą (1:4) przydarzyło mu się dopiero... drugi raz w karierze. To mniej niż 2-proc. wszystkich jego prób z "wapna".

W tym artykule dowiesz się o:

Robert Lewandowski mógł zostać w niedzielę bohaterem Barcelony. Gdy kwadrans przed końcem sędzia Alejandro Muniz Ruiz wskazał na"wapno", "Duma Katalonii" przegrywała z Sevillą 1:2. "Lewy" stanął przed wymarzoną szansą na doprowadzenie do remisu i mógł dodać wiatru w żagle drużynie.

Zamiast bohaterem, został jednym z winowajców wysokiej porażki. Uderzył z 11 metrów obok bramki, z zespołu uszło powietrze, a Sevilla wzięła głęboki wdech i jeszcze dwukrotnie zmusiła Wojciecha Szczęsnego do kapitulacji. Wizyta na Sanchez Pizjuan skończyła się kompromitacją mistrza Hiszpanii.

90-procentowa skuteczność

Pudło Lewandowskiego z "11" może dziwić, bo nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Polak ma stalowe nerwy i jest czołowym wykonawcą rzutów karnych na świecie. W trakcie całej kariery wykorzystał 94 ze 105 - to 90-procentowa skuteczność.

"Lewy" stał się zjawiskiem, gdy w latach 2014-2018 wykorzystał 41 kolejnych rzutów karnych. Do perfekcji opanował wtedy swój autorski styl wykonywania "11", któremu był wierny bez wyjątku do Euro 2024. Od tego czasu egzekwuje rzuty karne w różny sposób. W meczu z Sevillą zawiódł go jednak ten sprawdzony, w trybie "slow-motion".

Coś takiego się nie zdarza

Kapitan reprezentacji Polski nie zwykł nie wykorzystywać "11", a jeszcze rzadziej z "wapna" pudłuje. Rzut karny w meczu z Sevillą był dopiero drugim (!) tak przestrzelonym przez niego w karierze. To mniej niż 2-proc wszystkich jego prób przez blisko dwie dekady.

Podobnie pomylił się wcześniej tylko 10 marca 2018 roku, czyli 2766 (!) dni temu, w meczu Bundesligi przeciwko Hamburgerowi SV. To wtedy dobiegła wspomniana wyżej niesamowita seria 41 wykorzystanych rzutów karnych.

Trzykrotnie zdarzyło mu się natomiast obić słupek bramki rywali. Tak było w spotkaniach przeciwko VfV Stuttgart (2018/19), Almerii (2022/23) i Villarrealowi (2024/25). Takie strzały też są "księgowane" jako niecelne, ale przy bardziej szczegółowej statystyce stanową odrębną kategorię danych.

Grek wyjątkiem

Co ciekawe, Odisseas Vlachodimos z Sevilli, jest jedynym bramkarzem, którego Lewandowskiego nie udało się pokonać z "wapna" dwukrotnie. W Lidze Mistrzów 2021/22 obronił jego strzał jako golkiper Benfiki. A teraz nie musiał nawet interweniować.

Grek jest jednym z ledwie sześciu bramkarzy, którym udało się obronić strzał Lewandowskiego z 11 metrów. Poza nim dokonali tego Adam Federici (Australia), Manuel Neuer (Bayern), Daniel Masuch (Preussen Muenster), Rune Jarstein (Hertha BSC) i Guillermo Ochoa (Meksyk). Lista "ofiar" Lewandowskiego liczy już sobie natomiast ponad 60 nazwisk.

Maciej Kmita, dziennikarz WP SportoweFakty

ZOBACZ WIDEO: Ktoś podszedł do niej na pogrzebie. Przykre, co usłyszała

Komentarze (37)
avatar
Jan Adamczyk
6.10.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Przecież to stary dziad 
avatar
TuzimekNieKasujKomentarzy
6.10.2025
Zgłoś do moderacji
8
3
Odpowiedz
Jak to Kłodercie? Jak mogłeś??? A no mogl i to żywy dowod ze bez wsparcia kolegów jest kompletnie zbędny w tej drużynie. 
avatar
DM23
6.10.2025
Zgłoś do moderacji
4
2
Odpowiedz
Panie Kmita proponuję aby pan swoje dziennikarstwo przeniósł do tv republika - to właściwe miejsce. 
avatar
kidon
6.10.2025
Zgłoś do moderacji
6
1
Odpowiedz
Kalectwo totalne.Dwie lewe protezy na wkrety 
avatar
kidon
6.10.2025
Zgłoś do moderacji
5
1
Odpowiedz
I co ta sierota szuka jeszcze w Barcelonie 
Zgłoś nielegalne treści