Dramat Daniela Goncalvesa rozegrał się 9 września. Po treningu piłkarz Polonii Nysa doznał zawału serca i został przetransportowany do szpitala w Opolu. Lekarze ocenili jego stan jako bardzo poważny, dlatego trafił na oddział intensywnej terapii. Następnie do naszego kraju przybyła rodzina Portugalczyka - od miesiąca przy jego łóżku czuwają mama, ojciec i dwie siostry. Bliscy założyli też zbiórkę na zorganizowanie transportu medycznego Goncalvesa do ojczyzny.
Daniel Goncalves od miesiąca w szpitalu w Opolu
- My jako klub nie mogliśmy założyć takiej zrzutki, stąd zrobiła to rodzina, a my zaczęliśmy swoimi kanałami promować tę zbiórkę - tłumaczy nam Robert Prygiel, w przeszłości świetny polski siatkarz, a obecnie prezes Polonii Nysa.
ZOBACZ WIDEO: Regulamin zabrał Kurtzowi złoto? Australijczyk jasno o sensie rozgrywania kwalifikacji
Sternik nyskiego klubu podzielił się z nami dobrymi wiadomościami. - Daniel został odłączony od respiratora i oddycha samodzielnie. To ułatwia możliwość przeprowadzenia jego transportu do Portugalii. Rodzina jest optymistycznie nastawiona do przyszłości. My ich wspieramy w tej nadziei. Na pewno sytuacja jest bardzo ciężka - dodaje Prygiel.
Obecnie na koncie zbiórki znajduje się niespełna 13 tys. euro (ok. 55 tys. zł), ale do jej zamknięcia brakuje jeszcze kilku kolejnych tysięcy euro. W oczy kibicom rzuciło się, iż jedna z wpłat została dokonana z konta o nazwie "Robert Lewandowski". - Według moich informacji wpłaty faktycznie dokonała fundacja powiązana z Robertem. Jest ona gotowa zamknąć zbiórkę, tak aby transport Daniela do Portugalii odbył się jak najszybciej - ujawnia prezes nyskiego klubu.
To właśnie działacze z Nysy wzięli na swoje barki formalności związane z szykowaniem transportu dla swojego piłkarza. - Zebraliśmy różne oferty. Na stole zostały dwie. Jedna to transport drogą powietrzną, druga - o połowę tańsza - transport drogą lądową. Sądząc po kwocie, jaką rodzina chce uzbierać w zrzutce, zdecydowano się na szybszy wariant - komentuje Prygiel.
Daniel Goncalves nadzieją Polonii Nysa
Daniel Goncalves ma 26 lat. Na początku swojej kariery grał m.in. w juniorskich drużynach SL Benfiki Lizbona. Po dekadzie na portugalskich boiskach wyjechał najpierw do Norwegii, a stamtąd trafił do Polski. - Dostrzegliśmy go w zespole naszego przeciwnika, gdy graliśmy jeszcze w IV lidze. Był wybijającym się piłkarzem. Nasz dyrektor zwrócił na niego uwagę, porozmawiał z nim i namówił do transferu - opowiada Prygiel.
Goncalves ma angolskie korzenie. Poza boiskiem wyróżnia go ciągły uśmiech i pozytywne nastawienie do życia, dzięki czemu wprowadzał pozytywną atmosferę do drużyny. - Widać u niego ten południowo-europejski styl życia. Szybko stał się dobrym duchem drużyny. Ciągle uśmiechnięty, z dużymi umiejętnościami piłkarskimi. Perspektywiczny, ale z pewnymi brakami taktycznymi - tak opisuje piłkarza prezes Polonii.
Prygiel stoi na stanowisku, że portugalski napastnik ma potencjał, aby grać na jeszcze wyższym poziomie, jeśli tylko poprawi swoję wiedzę taktyczną. - Dotąd występował u nas praktycznie w każdym meczu, choć nie zawsze w pierwszym składzie. Na pewno ma potencjał i wiązaliśmy z nim duże nadzieje jako piłkarzem i człowiekiem. Nigdy nie patrzył negatywnie na życie, zresztą jak każdy z naszych zawodników - wyjaśnia prezes Polonii Nysa.
Polonia Nysa zbudowała na sezon 2025/2026 bardzo młody, perspektywiczny skład. Takie było założenie po awansie do III ligi. Trzon zespołu stanowią Polacy, najczęściej pochodzący z okolicy. - Mamy tylko dwóch obcokrajowców, przy czym ten drugi to Słowak, który już zadomowił się w regionie, bo jego żona pracuje w pobliżu, a dzieci chodzą do naszej szkoły - ujawnia Prygiel.
Kiedy możliwy jest transport Daniela Goncalvesa?
"Nie znamy języka, nie możemy pracować i zmagamy się z problemami emocjonalnymi i finansowymi, aby poradzić sobie z tą sytuacją" - napisała Teresa Mendes, siostra portugalskiego piłkarza, w zbiórce założonej na stronie gofundme.com. Podkreśliła, że największym pragnieniem bliskich jest przetransportowanie Daniela do domu, aby "mógł bezpiecznie kontynuować leczenie, blisko rodziny i ojczyzny".
"Zwróciliśmy się również o pomoc do Ambasady Portugalii w Polsce, ale niestety ich reakcja jest opóźniona, a stan Daniela nie pozwala nam na czekanie. Musimy działać natychmiast, aby dać mu jak największe szanse na powrót do zdrowia" - dodała Mendes.
Robert Prygiel wierzy, że nagłośnienie sprawy pomoże w definitywnym zamknięciu zbiórki. - Jest szansa, aby nawet pod koniec tego tygodnia albo na początku przyszłego zorganizować ten transport. Daniel byłby wtedy pod stałą opieką w kraju. To nie jest zamożna rodzina, więc jako klub ich wspieramy w pewnych elementach i prosimy kibiców, którym leży na sercu dobro Daniela, aby dorzucili do tego swoją cegiełkę - podsumowuje prezes Polonii Nysa.
Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty
I wyłudzenia.