Legia Warszawa przegrała czwarte ligowe spotkanie, tym razem 1:3 w Lubinie z miejscowym KGHM Zagłębiem. Seria słabych wyników w PKO Ekstraklasie i to w fatalnym stylu zwiększają presję na Edwarda Iordanescu.
Kibice już teraz domagają się zwolnienia szkoleniowca. Wielu ekspertów również jest zdania, że Legia nie będzie w stanie odrodzić się pod wodzą rumuńskiego trenera. Natomiast wśród potencjalnych następców przewija się Aleksandar Vuković.
ZOBACZ WIDEO: Kibice uderzyli w Tuska. Zapytaliśmy Polaków, co o tym sądzą
- Na pewno trzyma swój poziom i nieźle poradził sobie w Piaście. Może nie była to ligowa czołówka, ale widzimy, jak piłkarze z Gliwic radzą sobie teraz (ostatnie miejsce w tabeli przyp. red.). Jest to jakaś opcja, natomiast trochę kręcimy się wtedy wokół tego samego - powiedział Sylwester Czereszewski w rozmowie z Weszło.
Były napastnik Legii i reprezentant Polski nie wzywa jednak do natychmiastowej zmiany. - Mimo wszystko myślę, że trzeba postawić kres zwalnianiu szkoleniowców. Co byłoby dalej, jaki jest plan B? Takie zwolnienie to byłaby przecież porażka osób zarządzających, takich jak Michał Żewłakow czy Fredi Bobic. Pytanie, czy się na to zdecydują tak szybko - zastanawiał się Czereszewski.
Jego zdaniem w Polsce za szybko żegna się trenerów. Ponadto uważa, że kontynuować swoją pracę powinni zarówno Iordanescu, jak i Marek Papszun w Rakowie Częstochowa oraz Mateusz Stolarski w Motorze Lublin.
Czereszewski podkreślił jednak, iż Rumun potrzebuje argumentów na boisku. - Niewiele ma jednak na swoje usprawiedliwienie. Już wcześniejsze mecze, takie jak z Samsunsporem, pokazywały, że nie idzie to w dobrym kierunku. Do niedawna uważałem, że to Lech ma najlepszą kadrę w lidze, a teraz to Legia bije wszystkich. Na boisko to się jednak nie przekłada - podsumował były reprezentant Polski.