Górnik Zabrze przerwał serię 18 meczów bez porażki Jagiellonii Białystok. Kontrowersje wywołała akcja, w której Josema faulował Dimitrisa Rallisa, a sędzia Bartosz Frankowski nie odgwizdał przewinienia ani nie pokazał czerwonej kartki. Nie trzeba było długo czekać na reakcję PZPN.
"Przewodniczący Kolegium Sędziów Marcin Szulc tuż po zakończeniu spotkania 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Górnikiem Zabrze a Jagiellonią Białystok zwołał w trybie pilnym posiedzenie Prezydium KS PZPN. Członkowie Kolegium byli jednomyślni w ocenie sytuacji, w której sędzia powinien odgwizdać faul i ukarać czerwoną kartką zawodnika Górnika Zabrze. Sędziowie, którzy są odpowiedzialni za podjęcie błędnej decyzji, czasowo nie będą uwzględniani w obsadzie w rozgrywkach ligowych oraz pucharowych" - zakomunikowała federacja.
W erze VAR taka pomyłka powinna zostać skorygowana. Piotr Urban z Michałem Obukowiczem, obsługujący wóz VAR, nie zasugerowali zmiany decyzji. Nie brakuje głosów, że zespół sędziowski skrzywdził "Dumę Podlasia".
ZOBACZ WIDEO: Szymon Kołecki zrównał z ziemią freak fighty. "Nie chciałbym przynieść wstydu"
Po końcowym gwizdku arbiter miał pojawić się w okolicach szatni Jagiellonii. "Arbiter chciał zobaczyć się z zawodnikami Jagiellonii i przeprosić ich za pomyłkę we wspomnianej sytuacji" - relacjonował portal weszlo.com. Zespół był wściekły na Frankowskiego, dlatego nie wpuścił go do środka.
Z kapitanem Tarasem Romanczukiem Frankowski jednak rozmawiał. "Arbiter nie szedł w zaparte i wyraźnie przejęty przepraszał, że nie dostrzegł w tej sytuacji faulu Josemy na Dimitrisie Rallisie" - napisano. Sędzia był załamany skalą błędu.
Inaczej miał zachować się zespół VAR. Jak czytamy, Urban nie widział w sobie winy. Sędzia liniowy również nie poczuwał się do odpowiedzialności. Nie da się ukryć, że po porażce Jagiellonii 1:2 najbardziej nadszarpnięta została reputacja Frankowskiego.