Piłkarz Górnika szczery do bólu. "Nie lubię Gdyni. Pięknie jest tutaj wygrać"

PAP / Marcin Gadomski / Na zdjęciu: Maksym Chłań
PAP / Marcin Gadomski / Na zdjęciu: Maksym Chłań

- Bardzo kocham Gdańsk i Lechię, ale musiałem zrobić kolejny krok w swojej karierze - mówi Maksym Chłań. W przeszłości reprezentował Lechię Gdańsk, ale latem odszedł do Górnika Zabrze. W czwartek pomógł wyeliminować Arkę Gdynia z Pucharu Polski.

Maksym Chłań to były zawodnik Lechii Gdańsk, więc czwartkowy mecz z Arką Gdynia traktował w sposób szczególny. Indywidualnie nie błysnął, natomiast Górnik Zabrze wygrał 2:1 i awansował do 1/8 finału STS Pucharu Polski.

Tomasz Galiński, WP SportoweFakty: Jak wrażenia? Grałeś na stadionie, którego - jak sam mówiłeś - nie do końca lubisz.

Maksym Chłań, skrzydłowy Górnika Zabrze: Nawet nie "nie do końca". W ogóle nie lubię Gdyni. Pięknie jest tutaj wygrać i zobaczyć wkurzonych kibiców Arki. Wszyscy wiedzą, do kogo należy Trójmiasto.

Gol stracony w 21. sekundzie, kontuzja Rafała Janickiego. Pokazaliście charakter.

Było naprawdę ciężko. Słowa uznania dla przeciwnika, bo u siebie gra naprawdę wymagający futbol. Arka gra tutaj bardzo dobrze i nie jest łatwo tu wygrać. Tak szybka strata gola jest trudna. Trzeba być bardzo dobrze przygotowanym mentalnie, ale na szczęście mamy w drużynie doświadczonych zawodników, którzy wzięli to na siebie i później nie mieliśmy już problemów.

Wyniki są dla was zaskoczeniem? Jesteście liderem Ekstraklasy, w Pucharze Polski też wygrywacie.

Nie chciałbym za dużo o tym mówić. Skupiamy się tylko na najbliższym meczu. Nie myślimy o tym, że jesteśmy liderem. Dziś już pełna koncentracja jest na niedzielnym spotkaniu w lidze.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co za trafienie. Oddał strzał z ok. 60 metrów

Latem odszedłeś z Lechii. Pojeździłeś trochę w poszukiwaniu nowego klubu i ostatecznie wylądowałeś w Zabrzu.

Powiem tak: miałem mało doświadczenia i kibice trochę mnie nie zrozumieli. Moje odejście nie wyglądało zbyt dobrze. Wiem to. Bardzo kocham Gdańsk i Lechię, ale musiałem zrobić kolejny krok w swojej karierze.

I z perspektywy czasu widzisz, że przejście do Górnika faktycznie było takim krokiem do przodu?

Myślę, że tak. Jesteśmy liderem, czuję że się rozwijam.

Ale faktem jest, że chciałeś grać w zagranicznym klubie.

Były kluby, które mnie chciały, ale na koniec brakowało z ich strony determinacji. Rozmowy się przeciągały, trwało to bardzo długo i nie podobało mi się to. Z Górnikiem było inaczej: przyszedł z konkretną propozycją, przedstawił mi projekt.

Jakiego przyjęcia spodziewasz się w Gdańsku? Ten mecz już w grudniu.

Nie wiem. Nie chciałbym, żeby kibice mnie wygwizdali, ale nawet jeśli to zrobią, to nic to w mojej głowie nie zmieni. Szanuję tych ludzi i ten klub, bo mi pomogli w życiu. Nie wiem czy mają do mnie żal.

Miło było wrócić nad morze?

Oczywiście, że tak. Serce od razu szybciej zabiło.

rozmawiał Tomasz Galiński, WP SportoweFakty

Komentarze (9)
avatar
Marek Marek
1.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Trzeba być nie do końca sprawnym umysłowo żeby tak palnąć w wywiadzie. Następny po podolskim który ma problem z rozróżnieniem gdzie jest barykada pomiędzy piłkarzem a kibolem. 
avatar
Lech Lewandowski
1.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Od początku jego grania w Polsce kojarzy mi się najbardziej z banderowcem z widłami !!! 
avatar
Andrzej M.
1.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
a ja nie lubię banderowców! 
avatar
Robert Robert
31.10.2025
Zgłoś do moderacji
9
0
Odpowiedz
Jestem kibicem Górnika ale wypowiedź tego piłkarzyny jest gorsząca. Buc z niego i tyle 
avatar
Zdzisław 58
31.10.2025
Zgłoś do moderacji
6
0
Odpowiedz
I poco ten artykuł czy tylko by wyzwolić agresję w kibicach do lechi gdyni można nie lubić ale lepiej to przemilczeć bo życie jest przewrotne i wszystko może się zdarzyć a facet był przejazdem Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści