Maksym Chłań to były zawodnik Lechii Gdańsk, więc czwartkowy mecz z Arką Gdynia traktował w sposób szczególny. Indywidualnie nie błysnął, natomiast Górnik Zabrze wygrał 2:1 i awansował do 1/8 finału STS Pucharu Polski.
Tomasz Galiński, WP SportoweFakty: Jak wrażenia? Grałeś na stadionie, którego - jak sam mówiłeś - nie do końca lubisz.
Maksym Chłań, skrzydłowy Górnika Zabrze: Nawet nie "nie do końca". W ogóle nie lubię Gdyni. Pięknie jest tutaj wygrać i zobaczyć wkurzonych kibiców Arki. Wszyscy wiedzą, do kogo należy Trójmiasto.
Gol stracony w 21. sekundzie, kontuzja Rafała Janickiego. Pokazaliście charakter.
Było naprawdę ciężko. Słowa uznania dla przeciwnika, bo u siebie gra naprawdę wymagający futbol. Arka gra tutaj bardzo dobrze i nie jest łatwo tu wygrać. Tak szybka strata gola jest trudna. Trzeba być bardzo dobrze przygotowanym mentalnie, ale na szczęście mamy w drużynie doświadczonych zawodników, którzy wzięli to na siebie i później nie mieliśmy już problemów.
Wyniki są dla was zaskoczeniem? Jesteście liderem Ekstraklasy, w Pucharze Polski też wygrywacie.
Nie chciałbym za dużo o tym mówić. Skupiamy się tylko na najbliższym meczu. Nie myślimy o tym, że jesteśmy liderem. Dziś już pełna koncentracja jest na niedzielnym spotkaniu w lidze.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co za trafienie. Oddał strzał z ok. 60 metrów
Latem odszedłeś z Lechii. Pojeździłeś trochę w poszukiwaniu nowego klubu i ostatecznie wylądowałeś w Zabrzu.
Powiem tak: miałem mało doświadczenia i kibice trochę mnie nie zrozumieli. Moje odejście nie wyglądało zbyt dobrze. Wiem to. Bardzo kocham Gdańsk i Lechię, ale musiałem zrobić kolejny krok w swojej karierze.
I z perspektywy czasu widzisz, że przejście do Górnika faktycznie było takim krokiem do przodu?
Myślę, że tak. Jesteśmy liderem, czuję że się rozwijam.
Ale faktem jest, że chciałeś grać w zagranicznym klubie.
Były kluby, które mnie chciały, ale na koniec brakowało z ich strony determinacji. Rozmowy się przeciągały, trwało to bardzo długo i nie podobało mi się to. Z Górnikiem było inaczej: przyszedł z konkretną propozycją, przedstawił mi projekt.
Jakiego przyjęcia spodziewasz się w Gdańsku? Ten mecz już w grudniu.
Nie wiem. Nie chciałbym, żeby kibice mnie wygwizdali, ale nawet jeśli to zrobią, to nic to w mojej głowie nie zmieni. Szanuję tych ludzi i ten klub, bo mi pomogli w życiu. Nie wiem czy mają do mnie żal.
Miło było wrócić nad morze?
Oczywiście, że tak. Serce od razu szybciej zabiło.
rozmawiał Tomasz Galiński, WP SportoweFakty