Trener na wylocie? Dwa miesiące bez wygranej

WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Artur Skowronek
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Artur Skowronek

GKS Tychy ostatni mecz wygrał 21 sierpnia. Od tego czasu tyszanie przegrali dziewięć razy i raz zremisowali. Trener Artur Skowronek wierzy, że dostanie czas na wyjście z kryzysu, ale coraz mniej na to wskazuje.

21 sierpnia GKS Tychy wygrał z Puszczą Niepołomice (2:1) i był w czołówce tabeli Betclic I ligi. Od tego czasu minęły ponad dwa miesiące, a nastroje wokół tyskiego zespołu są diametralnie inne. Wtedy marzono o włączeniu się do walki o awans do elity, teraz pojawiają się scenariusze dotyczące tego, co stanie się z klubem po ewentualnym spadku.

Od ostatniego wygranego meczu GKS stoczył dziesięć pojedynków. Dziewięć przegrał i jeden zremisował po golu z rzutu karnego w 98. minucie. Bilans bramek? 8 strzelonych i aż 24 stracone. Nie pomogła zmiana w bramce, roszady w ofensywie czy inne ustawienie. GKS przegrywa mecz za meczem.

To sprawia, że posada trenera Artura Skowronka wisi na włosku. Już podczas październikowej przerwy reprezentacyjnej szkoleniowiec dostał cztery tygodnie czasu na wyjście z kryzysu, ale władze klubu jasno komunikowały, że nie jest to ultimatum. Minęły trzy tygodnie i wielkiej poprawy - zwłaszcza w rezultatach nie ma.

- Nie mam wyników jako trener. To nie może na mnie wpływać. Uważam, że z tej perspektywy żadnego napięcia drużyna nie dostaje. Mamy fatalną serię, która nigdy nie buduje. Ja w sobie dalej siłę i wiarę dam. Zobaczymy, co dalej - powiedział Skowronek podczas konferencji prasowej po przegranej z Ruchem Chorzów.

Skowronek wierzy, że do odwrócenia sytuacji brakuje niewiele. W meczu z Ruchem dobre było w wykonaniu tyszan ostatnie pół godziny, lecz to zbyt mało, by myśleć o wygranej.

- Funkcjonujemy momentami i to jest coś, co trzeba naprawiać. Trzeba funkcjonować przez 95 minut na placu gry. Robimy sporo z bodźcami i w sztabie mamy młodych ludzi, bardzo głodnych, by odwrócić tę sytuację. Myślę, że ta druga połowa pokazała, że to już naprawdę mała kwestia czasu, by złapać ten bodziec, zwycięstwo i odwrócić kartę, co pozwoli bardzo mocno uwierzyć w siebie piłkarzom - ocenił.

Być może ostatnią szansę na przełamanie Skowronek dostanie 9 listopada, gdy GKS zmierzy się z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Zadanie nie będzie łatwe, bo beniaminek jest w gronie drużyn walczących o awans do PKO Ekstraklasy.

- Ja mam w sobie bardzo dużo ognia. Naprawdę kocham to, co robię. Kocham ten zawód. Nie mam wpływu na to, co zrobią ludzie, którzy zarządzają tym klubem. Wierzę w to, że jeszcze ten czas dostanę. To są świetni ludzie i pokazują to w ostatnim czasie. W wielu klubach już by mnie sprzątnęli, a tu jednak wiara we mnie, ten sztab i drużynę jest. Wierzę, że w meczu w Chorzowie ci ludzie dostali impuls - dodał Skowronek.

Nie jest jednak tajemnicą, że włodarze klubu już rozglądają się za kandydatami na stanowisko nowego trenera. Pod uwagę brani są m.in. trenerzy pracujący w niższych ligach.

Komentarze (2)
avatar
tyszanin
2.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
szkoda ze nareszcie :) 
avatar
Jadwiga
2.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Jakbym probejro trenejro słuchał. 
Zgłoś nielegalne treści