Hiszpańska "Marca" opisała incydenty z udziałem radykalnych grup kibicowskich Rayo Vallecano i Lech Poznań. Według dziennika w zamieszkach w środowy wieczór uczestniczyło nawet 400 osób. Policja użyła strzałów ostrzegawczych, by rozproszyć agresywne grupy. Na miejscu odnotowano jednego zatrzymanego i co najmniej jednego rannego.
Hiszpańscy dziennikarze przewidywali możliwe kolejne incydenty przed samym meczem. Szacują, że do stolicy Hiszpanii przyjechało blisko tysiąc fanów Lecha, z czego około 250 bez biletów.
ZOBACZ WIDEO: Kategoryczne słowa ws. zarobków piłkarzy kadry
"Rayo Vallecano de Madrid prosi swoich kibiców o wzorowe zachowanie wobec drużyny gości i kibiców. Apelujemy, aby wszelkie prowokacje były traktowane ze spokojem, szacunkiem i wsparciem dla naszej drużyny" - apelował klub.
Tymczasem prowokacji mieli dopuścić się nie fani Lecha, a sympatycy Rayo Vallecano. O szczegółach poinformowali dziennikarze "Carrusel Deportivo", którzy opublikowali też nagranie z całego zajścia.
"Policja rozpędza grupę zaczepiającą kibiców Lecha Poznań, którzy już weszli na stadion Vallecas" - czytamy. Wideo nie publikujemy ze względu na wulgaryzmy, które można było usłyszeć w tle.
Mecz Ligi Konferencji zostanie rozegrany w czwartkowy wieczór. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godz. 21.