Tomasz Frankowski był jednym z najlepszych polskich piłkarzy przełomu XX i XXI wieku. Urodzony w 1974 roku napastnik został legendą Wisły Kraków i Jagiellonii Białystok. Występował także we francuskim Strasbourgu i Wolverhampton. 22 razy wystąpił w koszulce reprezentacji Polski.
Obecnie Frankowski często udziela się jako ekspert. Jest między innymi stałym współpracownikiem "Przeglądu Sportowego", gdzie pisze felietony. W piątkowym wydaniu otworzył się na temat rodzinnej tragedii, która go spotkała.
W 1986 roku jego ojciec dostał wylewu. Doznał poważnego paraliżu lewej strony ciała.
"Brak ruchu, kilkanaście godzin za kółkiem, często całymi nocami, posiłki nad ranem, często zbyt obfite - generalnie nieregularny tryb życia sprawił, iż mimo że nie palił i nie nadużywał alkoholu, dość często chorował. Praca taksówkarza zaczęła dawać mu się we znaki" - wspomina ojca Frankowski.
Niestety, ojciec piłkarza zmarł w 1989 roku po pobycie w szpitalu w Białymstoku. Frankowski - powołując się na informacje od swojej matki - przypuszcza, że winni mogli być lekarze.
"Przez paraliż kontakt z nim był utrudniony. Ale zapamiętałem go jako pogodnego, fajnego gościa… Odszedł w 1989 r., prawdopodobnie po dawce silnych leków, które podano mu w szpitalu. Mama przypuszczała, że lekarze popełnili błąd. Opowiadała mi, że po śmierci ojca ordynator oddziału zamknęła się w gabinecie, nie chcąc spojrzeć mamie w oczy" - napisał Frankowski.
Po karierze Tomasz Frankowski zaangażował się w politykę. W latach 2019-2024 był europosłem. Ubiegał się o reelekcję w 2024 roku, jednak bez powodzenia.