Chwilę temu chciano zwalniać Mateusza Stolarskiego z Motoru Lublin. Odpadnięcie z Pucharu Polski, kiepska postawa w lidze - to wszystko powodowało dość napiętą atmosferę wokół klubu, ale Zbigniew Jakubas wytrzymał ciśnienie i nie wykonał nerwowych ruchów.
Efekt? 3:0 z Widzewem Łódź i 2:2 z Lechem Poznań.
Lublinianie złapali oddech i oddalili się nieco od strefy spadokwej.
- Jestem bardzo zadowolony z czterech ostatnich tygodni. Będę do znudzenia to powtarzał. Myślę, że zaczynamy łapać pozytywną falę - mówił trener Stolarski na konferencji prasowej.
- Powiedziałem zawodnikom, że nie naprawimy tego, co było. Mamy wpływ na to, co jest teraz i co będzie. A ja poczułem znowu, że kibice zaczynają dostrzegać większą cząstkę drużyny z poprzedniego sezonu i ponownie się z nią identyfikują - podkreślił trener Stolarski.
ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie
W sobotę Motor zagra na własnym boisku z Wisłą Płock. Zadanie będzie piekielnie trudne, bo choć "Nafciarze" są tegorocznym beniaminkiem, to spisują się kapitalnie i obecnie plasują się na drugim miejscu w tabeli.
- Duże gratulacje za dotychczasową postawę. Punktowo jest to bardzo dobry wynik. Wisła do bólu wykorzystuje grę na własnym stadionie - mówi Stolarski.
- Wisła często jest do bólu skuteczna, nie potrzebuje zbyt wielu sytuacji, by zdobyć bramkę. Dużo jest w tych sytuacjach zaskoczenia, zbierają "drugie" piłki, oddają sporo strzałów z dystansu, mocno wypełniają pole karne przy dośrodkowaniach, są szybcy w kontrach - podkreśla trener Motoru.
- Są tam, gdzie są dzięki grze defensywnej. Stracili najmniej bramek w lidze, choć dopuszczają przeciwników do stosunkowo wielu sytuacji. Szacunek, że stracili tylko dziewięć bramek, natomiast dają przeciwnikom tworzyć znacznie więcej okazji. I tutaj będziemy szukać swoich szans - stwierdził trener Stolarski.
Początek meczu Motor Lublin - Wisła Płock w sobotę o godz. 17.30.