Jagiellonia Białystok zremisowała 1:1 (0:0) ze Skendiją Tetowo w wyjazdowym meczu 3. kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji. Co najbardziej zaskakujące to przed porażką uratowała się dosłownie w ostatniej chwili. - Roczarowanie - nie krył Adrian Siemieniec podczas konferencji prasowej.
- Czuję zawód nie tyle samym wynikiem, ale tym jak się prezentowaliśmy w szczególności do momentu straconej bramki. Potem faktycznie ta gra troszkę poszła do przodu, lecz i tak tworzyliśmy zbyt mało sytuacji i graliśmy za mało intensywnie. Było za mało wejść w pole karne, za mało zagrożenia aby wygrać - dodał 33-latek.
Remis Jagiellonii ze Skendiją uratował Sergio Lozano, który w ostatniej akcji popisał się kapitalnym strzałem z dystansu. Siemieniec nie szczędził mu pochwał. - Gratulacje i podziękowania dla niego za to piękne uderzenie, bo dzięki temu mamy punkt. W perspektywie trzech meczów przed nami to może dużo znaczyć - podkreślił.
ZOBACZ WIDEO: Szymon Kołecki skomentował Tomasza Adamka we freak fightach. "Było mi przykro"
Mecz Jagiellonii ze Skendiją był kolejnym, w którym ta straciła gola tuż po przerwie. To było też jej kolejne spotkanie z bramką zdobytą przez przeciwnika po stałym fragmencie gry. - Jeżeli coś się powtarza to jest coś co trzeba rozwiązać - zauważył Siemieniec.
- Analizujemy każdą grę, a na pewnej analogii trzeba się skupić i może jeszcze raz to przeanalizować w szerszym kontekście żeby faktycznie temu zaradzić. Jeżeli masz plan na drugą połowę, chcesz coś wprowadzić do gry i szybko dostajesz gola to zmienia całą przerwę i nasze założenia. To sytuacja problematyczna, ale teraz nic mądrego nie powiem. Trzeba siąść, przemyśleć, dlaczego tak się dzieje, i poprawić to - uzupełnił szkoleniowiec białostoczan.
Brak zwycięstwa Jagiellonii ze Skendiją przed meczem wydawał się sporą niespodzianką, ale z przebiegu meczu trudno to tak odebrać. Zdaniem Siemieńca kluczowe znaczenie dla końcowego rezultatu miała pierwsza bramka. - Szkoda, że do tego doprowadziliśmy. Z przewagi jakościowej powinniśmy otworzyć wynik i kontrolować to spotkanie poprzez prowadzenie, a nie gonić - podsumował.
Kuba Cimoszko, dziennikarz WP SportoweFakty