Ekstraklasa: niesamowity zwrot akcji w 96. minucie

PAP / Adam Warżawa / Na zdjęciu: Lechia Gdańsk wygrała z Widzewem Łódź
PAP / Adam Warżawa / Na zdjęciu: Lechia Gdańsk wygrała z Widzewem Łódź

Lechia Gdańsk fantastycznie zareagowała na straconego gola i ostatecznie wygrała z Widzewem Łódź 2:1 w pierwszym sobotnim meczu 15. kolejki PKO Ekstraklasy. Dwie bramki dla drużyny gospodarzy zdobył Tomas Bobcek.

Po raz kolejny przekonaliśmy się jak ważną rolę w sporcie odgrywa psychologia. Widzew Łódź rozgrywał naprawdę niezły mecz w Gdańsku, kreował sytuacje, wreszcie na początku drugiej połowy wyszedł na prowadzenie. Wydawało się, że goście mają wszystko w swoich rękach, by wygrać drugi mecz wyjazdowy w lidze w tym sezonie.

Ale wystarczył jeden moment gapiostwa, jedna prosta strata i Lechia strzeliła gola wyrównującego, po którym przejęła inicjatywę i nie oddała jej już do samego końca.

Co więcej, w szóstej minucie doliczonego czasu gdańszczanie przeprowadzili piękną akcję, Camilo Mena zagrał idealne na głowę Tomasa Bobcka, a ten ustrzelił dublet i dał swojej drużynie upragnione zwycięstwo.

Trener Igor Jovićević może mieć spore pretensje do swoich zawodników, bo na dobrą sprawę już do przerwy powinno być minimum 2:0 dla Widzewa i pewnie scenariusz tego meczu były zgoła odmienny.

ZOBACZ WIDEO: Czy Quebonafide potrafi grać w piłkę? Zebraliśmy jego akcje z meczu Mazura!

Ależ goście byli nieskuteczni. Najpierw jednak dobrej okazji nie wykorzystał Juljan Shehu, a następnie tylko Angel Baena wie, jak nie zdobył bramki po fenomenalnym podaniu Ricardo Visusa. Hiszpan zagrał piłkę obok Szymona Weiraucha, ale następnie fatalnie skiksował przed bramką. Można tu jeszcze dorzucić niecelne uderzenie Szymona Czyża z 20 metrów po jednym z rzutów rożnych (też niewiele zabrakło).

Lechia? W pierwszej części bez pomysłu na grę. Jedynym sposobem były próby dłuższych podań na Bobcka, dośrodkowania z nieprzygotowanych pozycji.

Wreszcie na początku drugiej połowy goście dopięli swego i po podaniu Shehu gola strzelił Sebastian Bergier. Kilka minut później napastnik Widzewa powinien trafić po raz drugi, jednak nie wykorzystał doskonałego podania Frana Alvareza.

Lechia była oszołomiona i nagle z niczego zrobiło się 1:1. Baena stracił piłkę na własnej połowie, Sezonienko zagrał w pole karne i Bobcek doprowadził do wyrównania.

I od tego momentu mecz zmienił się o 180 stopni. To Lechia przejęła inicjatywę, zmuszała Widzew do prostych błędów. I łodzianie nie odkręcili się już do ostatniego gwizdka arbitra.

Lechia Gdańsk - Widzew Łódź 2:1 (0:0)
0:1 Sebastian Bergier 50'
1:1 Tomas Bobcek 59'
2:1 Tomas Bobcek 90+6'

Składy:

Lechia: Szymon Weirauch - Tomasz Wójtowicz, Maksym Diaczuk, Matej Rodin, Matus Vojtko - Camilo Mena, Rifet Kapić (90+11' Bujar Pllana), Iwan Żelizko, Tomasz Neugebauer, Kacper Sezonienko - Tomas Bobcek.

Widzew: Veljko Ilić - Stelios Andreou, Ricardo Visus, Mateusz Żyro, Dion Gallapeni (67' Samuel Kozlovsky) - Angel Baena (77' Pape Meissa Ba), Fran Alvarez (77' Tonio Teklić), Szymon Szyż (90+7' Andi Zeqiri), Juljan Shehu, Mariusz Fornalczyk (67' Samuel Akere) - Sebastian Bergier.

Żółte kartki: Kapić, Sezonienko (Lechia) oraz Gallapeni, Baena, Czyż, Bergier (Widzew).

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin).

Komentarze (5)
avatar
Białe Legiony
9.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
lać dawidków. 
avatar
Toledoo
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
8
1
Odpowiedz
Brawo Lechia, ekstraklasa to wasze miejsce. 
avatar
Maciek 58
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
14
1
Odpowiedz
Bramka stracona przez Lechię nie powinna być uznana, Bobcek został,wczesniej sfaulowany 
avatar
mito
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
autor tego artykułu nie widział meczu 
avatar
Włodzimierz Cupryjak
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
10
1
Odpowiedz
Trener Lechii mnie pozytywnie zadziwia !
Brawo panie Anglik. 
Zgłoś nielegalne treści