Koniec świetnej serii Górnika Zabrze. Michal Gasparik wie, co należy poprawić

PAP / Jarek Praszkiewicz / Na zdjęciu: trener Górnika Zabrze Michal Gasparik
PAP / Jarek Praszkiewicz / Na zdjęciu: trener Górnika Zabrze Michal Gasparik

- Sami przegraliśmy ten mecz. Najpierw popełniliśmy błąd, a potem była "czysta główka". Gdy dostajesz dwie takie bramki, jest już trudno - przyznał Michal Gasparik, trener Górnika Zabrze po przegranej w Lubinie z KGHM Zagłębiem 0:2.

To pierwsza porażka lidera PKO Ekstraklasy od 30 sierpnia. Spotkanie z Miedziowymi od początku mu się nie układało, bo już w 13. minucie do siatki trafił Leonardo Rocha. Wydawało się jednak, że Górnik jest w stanie się podnieść.

- Wiedzieliśmy, jak trudny jest tu teren, a Zagłębie ma specyficzny styl gry. Decydujący był pierwszy błąd, który kosztował nas bramkę. Ten mecz potem się układał tak, jak chcieli rywale, a nie jak chcieliśmy my. Ale to nie był zły występ w pierwszej połowie z naszej strony. Stwarzaliśmy dużo sytuacji, ale brakowało ostatniego podania. Naciskaliśmy mocno na przeciwnika - ocenił na konferencji prasowej Michal Gasparik.

ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie

Pięć minut po wznowieniu gry w drugiej części gry KGHM Zagłębie Lubin podwyższyło prowadzenie dzięki ładnemu trafieniu Filipa Kocaby po uderzeniu z dystansu z pierwszej piłki.

- Przegraliśmy ten mecz sami - najpierw popełniliśmy błąd, potem była "czysta główka". Taką piłkę powinniśmy wybić do strony, a nie do środka boiska. Gdy dostaje się dwie bramki, już jest trudno. Wtedy rywal już nie pozwala na intensywniejszy mecz - wykorzystuje czas przy stałych fragmentach czy wznowieniach - stwierdził szkoleniowiec Górnika Zabrze.

- Szkoda, że Jarek Kubicki w "czystej" sytuacji trafił w poprzeczkę na pustą bramkę. Potem mogłoby się jeszcze coś dziać na tym boisku. Ale to Zagłębie wygrało zasłużenie - dodał.

Przy pierwszym golu dla Miedziowych piłkę przed siebie wybił bramkarz zabrzan Marcel Łubik, czym otworzył szansę przed Rochą. Gasparik zgodził się, że był to kluczowy moment meczu.

- Nie jestem zły. To jest część piłki, ale to na pewno było też decydujące. Bo gdy mecz jest na 0:0, gramy swoim stylem, kontrolujemy mecz, inaczej się to może ułożyć. Jasne, że z drugiej strony są stałe fragmenty, które mogą stwarzać trudność. Ale jak zrobiło się 1:0, Zagłębie się wycofało, ten mecz nie ma tempa, sytuacja jest trudniejsza. To młody bramkarz, bardzo dobry. W ostatnim meczu też popełnił błąd, ale zaliczył też kilka ważnych interwencji i pomógł nam wygrać - zaznaczył były pomocnik, a obecnie szef sztabu szkoleniowego lidera PKO Ekstraklasy.

Górnicy póki co pozostali na pierwszym miejscu w tabeli, choć są za nimi drużyny, które rozegrały mniej meczów i po uzupełnieniu zaległości mogą ich przeskoczyć. Ale trener Gasparik nie panikuje.

- Ja wiem, co musi ten zespół poprawić. Na pewno teraz widać, że gdy tracimy bramkę jako pierwsi, trudniej nam utrzymać spokój. Z Motorem czy Termalicą tak było. Musimy zagrać takie mecze na zero z tyłu. Jeśli nie będziemy mieć swojego dnia - okej, to się zdarza w piłce - ale trzeba zrobić wszystko, by nie tracić goli jako pierwsi - zaznaczył.

Po przerwie na mecze reprezentacji 21 listopada zabrzanie podejmą na swojej arenie wicelidera - Wisłę Płock.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści