Szalona końcówka w rozczarowującym meczu Tottenhamu z Manchesterem United!

PAP/EPA / NEIL HALL / Na zdjęciu: Bryan Mbeumo
PAP/EPA / NEIL HALL / Na zdjęciu: Bryan Mbeumo

Fatalna pierwsza, niezła druga połowa i szalona końcówka. Tak można podsumować remis 2:2 Tottenhamu z Manchesterem United. Ostatnie minuty wynagrodziły wcześniejszą bryndzę w Londynie.

Tottenham Hotspur ostatnio gra w kratkę i nie potrafi ustabilizować formy. Mimo tego Koguty prezentują się na tyle dobrze, by z dorobkiem 17 punktów zajmować szóstą lokatę i mieć dobrą perspektywę do ataku nawet na drugie miejsce, gdzie czeka Manchester City i jego 19 "oczek".

Natomiast Manchester United ostatnio najczęściej wygrywał - cztery mecze, trzy zwycięstwa i remis. Dzięki temu Czerwone Diabły mogą pochwalić się takim samym dorobkiem jak londyńczycy, a Ruben Amorim tytułem trenera miesiąca w Premier League.

ZOBACZ WIDEO: Kołecki skomentował Adamka we freak fightach. "Było mi przykro"

Ostrzyliśmy sobie więc zęby na ten pojedynek, bo wszak oba zespoły coś w tym sezonie sobą reprezentują. Tymczasem dostaliśmy taką pierwszą połowę, że te zęby tylko nas rozbolały... Cóż to był za paździerz. Na boisku nic się nie działo, nikt nie przeważał i już Piast Gliwice Maxa Moeldera przysparzał większych emocji. Wydawało się, że nic o tych 45 minutach nie będzie można napisać, ale stała się rzecz niebywała i... padł gol! Oczywiście nie jakiś wypracowany, lecz to i tak więcej niż się zapowiadało.

Micky van de Ven fatalnie wybijał piłkę z własnego pola karnego i trafił w Bruno Fernandesa. Goście próbowali błyskawicznie znaleźć Bryana Mbuemo, ale pierwsze zagranie do Kameruńczyka skończyło się jego kiepskim odbiciem głową. Futbolówka została jednak pod nogami podopiecznych Amorima i w końcu Amad Diallo mięciutko dograł do Mbuemo, a napastnik tym razem zachował się idealnie i sprytnie główkował przy bliższym słupku.

Liczyliśmy na to, że taki obrót spraw rozrusza nam to wątpliwej jakości widowisko, ale nic bardziej mylnego. Do przerwy nie wydarzyło się już zupełnie nic.

Po zmianie stron było już lepiej. Tottenham szukał wyrównania i w krótkim odstępie czasu miał dwie świetne okazje. Najpierw po dośrodkowaniu z lewego skrzydła piętką z kilku metrów Senne Lammensa chciał pokonać Cristian Romero, ale Belg popisał się świetnym refleksem, który po chwili potwierdził po ładnej próbie nożycami w wykonaniu Joao Palhinhi. W 62. minucie Kogutom nawet udało się do siatki trafić, ale Brennan Johnson był na dużym spalonym.

Tottenham przeważał, a przyjezdnym pasowało prowadzenie, więc nawet nie próbowali atakować. Skupili się na przeszkadzaniu i ewentualnych kontrach, do których jednak niechętnie ruszali. I w ostatnich minutach zostali za swój minimalizm skarceni. I to dwukrotnie!

Najpierw Destiny Udogie zagrał w pole karne, gdzie z obrońcą na plecach obrócił się Mathys Tel i ładnym strzałem doprowadził do wyrównania. Już w doliczonym czasie gry kibiców w euforię wprowadził Richarlison. Wilson Odobert uderzył z kilkunastu metrów, tor lotu piłki zmienił głową jeszcze Brazylijczyk i było 2:1. Wydawało się, że Czerwone Diabły są na deskach i już nic nie może się stać. Tymczasem zdołali jeszcze wyrównać!

W akcji rozpaczy United wywalczyło rzut rożny, dośrodkował Bruno Fernandes, a do siatki z bliska główkował Matthijs de Ligt i tym samym ustalił wynik meczu na 2:2!

Tottenham Hotspur - Manchester United 2:2 (0:1)
0:1 - Bryan Mbuemo 32'
1:1 - Mathys Tel 84'
2:1 - Richarlison 90+1'
2:2 - Matthijs de Ligt 90+6'

Składy:
Tottenham Hotspur:

Guglielmo Vicario - Pedro Porro (67' Destiny Udogie), Cristian Romero (88' Kevin Danso), Micky van de Ven, Djed Spence - Joao Palhinha (79' Rodrigo Bentancur), Pape Matar Sarr - Brennan Johnson, Xavi Simons (79' Mathys Tel), Richarlison - Randal Kolo Muani (46' Wilson Odobert).

Manchester United: Senne Lammens - Matthijs de Ligt, Harry Maguire (72' Leny Yoro), Luke Shaw - Noussair Mazraoui (59' Benjamin Sesko), Casemiro (72' Manuel Ugarte), Bruno Fernandes, Patrick Dorgu (80' Diogo Dalot) - Amad Diallo, Matheus Cunha (72' Mason Mount) - Bryan Mbuemo.

Żółte kartki: Johnson, Romero, Palhinha, Danso (Tottenham) oraz Dorgu (Manchester).

Sędzia: Samuel Barrott.

Komentarze (1)
avatar
Roman
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
MU na dzień dzisiejszy to stado przepłaconych panienek .Dziady bez ambicji. 
Zgłoś nielegalne treści