"Wojskowi" zajmują 10. miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. W niedzielę przy Łazienkowskiej podejmą Bruk-Bet Termalicę (początek o godz. 14:45).
Warszawscy kibice nie poczuli smaku zwycięstwa już przez cztery mecze z rzędu. Chcąc wracać na właściwe tory, z zespołem z Niecieczy, zajmującym lokatę w strefie spadkowej, po prostu trzeba wygrać.
ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie
- To na pewno dobra okazja, żeby zrehabilitować się za ostatnie niepowodzenia, których nie brakowało. Podszedłbym do nadchodzącego meczu spokojnie, z myślą, by wykonać pierwszy krok w kierunku odbudowy drużyny. Ewentualna wygrana nie wywoła euforii, ale może przywrócić nadzieje na szybszy powrót do normalności. Legia w tym sezonie prezentuje się zdecydowanie poniżej potencjału i notuje wyniki, które nie przystoją tak uznanej marce. Oby położono temu kres - mówi WP SportoweFakty Dariusz Dziekanowski, wieloletni napastnik klubu z Warszawy.
Zapowiadał się hit, skończyło na niewypale
Niewiele ponad tydzień temu klub porozumiał się z Edwardem Iordanescu i wspólnie z rumuńskim trenerem podjął decyzję o rozwiązaniu współpracy (więcej -> TUTAJ).
Początkowo nic nie zapowiadało, że drużyna prowadzona przez Iordanescu zacznie seryjnie rozczarowywać. Optymizmu nie krył nawet Dziekanowski, zauważając, że "kibice wreszcie mogą cieszyć się meczami" (więcej -> TUTAJ).
- Niestety z czasem było tylko gorzej. Decyzje trenera budziły coraz więcej wątpliwości i chyba trudno było mu porozumieć się z drużyną. Nie ukrywam, że ja również przyglądałem się sytuacji ze zdziwieniem. Gdy Iordanescu zaczął sprawować pieczę nad drużyną, widziałem wiele powodów do optymizmu. Niestety w tym wypadku dobre złego początki - przyznaje Dziekanowski.
Dodaje, że nie ma żadnych wątpliwości co do słuszności odejścia rumuńskiego trenera. - Jeśli piłkarz nie chce grać i trenować, to nie zapowiada niczego dobrego. W takich okolicznościach po prostu nie da się notować żadnego progresu. Identycznie jest z posadą trenera. Iordanescu wprost artykułował swoją potrzebę zerwania współpracy. Nie ma sensu kontynuować jej na siłę. To niedopuszczalne. Mogło być tylko gorzej - podkreśla ekspert.
Przed Legią długa i żmudna droga
Legia traci już 12 punktów do lidera tabeli Górnika Zabrze, ale rozegrała dwa mecze mniej. Choć nie skończyła się nawet runda jesienna, większość kibiców straciła wiarę w walkę o mistrzostwo Polski.
- Mówiąc o wygraniu ligi w takich okolicznościach, bylibyśmy niepoważni. Wszyscy widzą, jak wygląda sytuacja klubu. Wierzę, że Legia wróci do walki o najwyższe cele, ale czeka ją żmudny i długi proces naprawczy. Na razie trzeba się skupić na zakontraktowaniu właściwego nowego trenera, który będzie w stanie zespół odbudować. Potem krok po kroku znajdować i eliminować problemy. Żywię głęboką nadzieję, że w klubie mają jakąś koncepcję i wiedzą, jak to zrobić - przyznaje nasz rozmówca.
Zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. - Inni też mają problemy. Zawodzi również Lech, Raków. Poprzednie dwa mecze z rzędu przegrała także Jagiellonia. Wyniki w tym sezonie są nieoczywiste, nie brakuje pozytywnych niespodzianek i głośnych rozczarowań. Końcowe rezultaty pozostają zagadką - podsumowuje Dariusz Dziekanowski.
Bogumił Burczyk, dziennikarz WP SportoweFakty