Adriano Amorim jest niezwykle specyficznym zawodnikiem. W niedzielę rozegrał swój 52. mecz w barwach Rakowa i strzelił drugiego gola. Był krytykowany przez kibiców, bo jednak jest to piłkarz ofensywny, ale dotychczas dał się poznać głównie z tego, że nie wykorzystywał sytuacji.
To zmieniło się w Kielcach. Już w 5. minucie wraz z Oskarem Repką rozklepał defensywę Korony, otrzymał kapitalne prostopadłe podanie i nie pomylił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, co w przeszłości oczywiście się zdarzało.
Raków miał kontrolę, później inicjatywę na moment przejęła Korona i... zrobiło się 0:2. Daleki wykop Oliwiera Zycha, dwa wygrane pojedynki przez gości i Amorim do gola dołożył asystę, a do siatki trafił Jonatan Braut Brunes.
Częstochowianie kontrolowali wydarzenia na boisku, nie pozwalali Koronie na zbyt wiele, jednak w pewnym momencie zupełnie z niczego rywale złapali kontakt. Wystarczył błysk geniuszu Tamara Svetlina, a następnie przytomną asystą do Dawida Błanika popisał się Władimir Nikołow.
Na więcej jednak gospodarzy nie było stać. W czasie doliczonym Koronę dobili jeszcze Patryk Makuch i Lamine Diaby-Fadiga, dzięki czemu zespół Marka Papszuna wygrał trzeci ligowy mecz z rzędu. Korona natomiast czeka na triumf od 27 września.
ZOBACZ WIDEO: Był centymetry od pustej bramki. Nie uwierzysz, co zrobił
Z perspektywy dziewięćdziesięciu minut jest to zwycięstwo jak najbardziej zasłużone. I - mimo wszystko - za niskie.
W drugiej połowie goście byli jednak bardzo nieskuteczni. Amorim był już Amorimem i nie trafił do praktycznie pustej bramki, gdy "ciasteczko" rzucił mu na nogę Brunes.
Albo w końcowych minutach, kiedy Makuch biegł od połowy boiska na Xaviera Dziekońskiego, natomiast strzelił prosto w niego. Na jego szczęście zrehabilitował się w czasie doliczonym w znacznie trudniejszej sytuacji.
W pewnym momencie goście sami prosili się o kłopoty, choć z drugiej strony Korona nie miała wiele do zaoferowania w ofensywie. Oliwier Zych nie miał zbyt dużo do roboty. Raz po podaniu Martina Remacle'a w trudnej pozycji strzelał Dawid Błanik (nad poprzeczką), a w ostatnich minutach po centrze z rzutu rożnego tuż obok słupka uderzył Pau Resta.
Korona Kielce - Raków Częstochowa 1:4 (1:2)
0:1 Adriano Amorim 5'
0:2 Jonatan Braut Brunes 20'
1:2 Dawid Błanik 25'
1:3 Patryk Makuch 90+2'
1:4 Lamine Diaby-Fadiga (k.) 90+8'
Składy:
Korona: Xavier Dziekoński - Wiktor Popow (59' Hubert Zwoźny), Slobodan Rubezić, Kostas Sotiriou, Pau Resta, Konrad Matuszewski (72' Marcel Pięczek) - Stjepan Davidović, Martin Remacle (72' Wojciech Kamiński), Tamar Svetlin, Dawid Błanik (77' Wiktor Długosz) - Władimir Nikołow.
Raków: Oliwier Zych - Fran Tudor, Apostolos Konstantopulos (46' Tomasz Pieńko), Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas, Adriano Amorim (70' Peter Barath) - Jonatan Braut Brunes (78' Patryk Makuch), Karol Struski, Oskar Repka, Marko Bulat (78' Ibrahima Seck) - Imad Rondić (56' Lamine Diaby-Fadiga).
Żółte kartki: Remacle, Zwoźny, Nikołow (Korona) oraz Svarnas, Rondić (Raków).
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok).