Mecz Manchesteru City z Liverpoolem rozpoczął się w zawrotnym tempie. W 10. minucie Jeremy Doku został sfaulowany przez bramkarza w polu karnym, co po analizie VAR zakończyło się przyznaniem rzutu karnego.
W 13. minucie Erling Haaland podszedł do wykonania "jedenastki". Norweg wybrał prawy dolny róg, jednak jego strzał został obroniony przez bramkarza Liverpoolu, Giorgiego Mamardaszwilego, który dzięki tej interwencji zyskał gratulacje od kolegów z drużyny.
ZOBACZ WIDEO: Czy Quebonafide potrafi grać w piłkę? Zebraliśmy jego akcje z meczu Mazura!
Było to kolejne potknięcie gwiazdora "The Citizens". Haaland nie wykorzystał trzeciego rzutu karnego na sześć ostatnich prób, co może skłonić Pepa Guardiolę do rozważenia zmiany wśród wykonawców.
"Giorgi Mamardaszwili wygrywa pojedynek z Norwegiem i odbiera gratulacje od kolegów z drużyny. Ależ wielka chwila dla Gruzina!" - tak na interwencję golkipera na antenie Canal+ Extra 1 zareagował Marcin Rosłoń.
Haaland zrehabilitował się w 29. minucie, gdy znalazł sposób na bramkarza "The Reds". Tuż przed zmianą stron prowadzenie gospodarzy podwoił Nico Gonzalez. W drugiej odsłonie Doku przypieczętował zwycięstwo miejscowych golem na 3:0.