Grzegorz Lato podzielił się swoją opinią na temat obecnej sytuacji polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Jak mówi, mecz z Holandią będzie niezwykle ważnym sprawdzianem możliwości drużyny prowadzonej przez Jana Urbana.
Polacy w obecnych eliminacjach muszą nie tylko nadrobić trzy punkty do Holandii, ale także uzyskać znaczącą różnicę bramek. Na ten moment mają aż 13 bramek straty do rywali. Mimo że teoretycznie istnieją szanse na awans, wyzwanie jest ogromne.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: mecz przerwany. Trudno uwierzyć, co zrobili piłkarze
Lato w rozmowie z "Super Expressem" powiedział: - To będzie mecz prawdy. Zobaczymy, w jakim jesteśmy miejscu. Jak my mamy porównywać się do Malty, Finlandii czy Litwy? Rany boskie, nie żartujmy. Kiedyś byliśmy w pierwszej dziesiątce, a był też taki okres, że nawet w pierwszej piątce. Ale to historia, a jak mówią niektórzy, że to inna dekada - zdradził.
Były piłkarz odniósł się również do roli Roberta Lewandowskiego w kadrze, podkreślając, że drużyna to coś więcej niż indywidualne występy. - Ja niczego od niego nie oczekuję. Nie będę komentował, bo zaraz szukacie dziury w całym. Wiem jedno: orzełek na piersi do czegoś zobowiązuje - dodał.
Mimo zastrzeżeń, Lato życzy Lewandowskiemu sukcesów. Chciałby, aby napastnik zdołał powtórzyć swoje dokonania z FC Barcelony w narodowych barwach. - Wszyscy mówicie, że jak Lewandowski strzeli, to już jest super. Nie, to jest drużyna, jeden organizm. Ktoś musiał wypracować, dograć do niego. Dla mnie nieważne, kto zdobył bramkę. Ważne, że wygraliśmy. Jest skuteczny, choć z karnymi ostatnio u niego różnie bywa. Trzymam kciuki za kadrę i Lewandowskiego. Życzę mu, żeby taki hat-trick, jaki ostatnio miał w Barcelonie, zrobił w reprezentacji. Nieważne jak strzeli: głową, nogą czy paznokciem. Byle piłka przekroczyła linię, a sędzia uznał bramkę - zakończył.