Gorzkie opinie o polskiej piłce. "Stała obsuwa"

East News / Beata Zawadzka / Na zdjęciu: reprezentacja Polski
East News / Beata Zawadzka / Na zdjęciu: reprezentacja Polski

Dokąd zmierza polska piłka? Choć wyniki klubów i reprezentacji na arenie międzynarodowej wyglądają korzystnie, to jednak przykrywają znacznie głębszy problem.

#DZIEJESIEWPOLSCE "Wszystko, co ważne, dzieje się w Polsce. Wirtualnej Polsce"

Od 30 lat zadajemy trudne pytania i szukamy na nie rzetelnych odpowiedzi

ZOBACZ WIDEO: Kampania WP.PL #DZIEJESIEWPOLSCE - "Kibic i kombatant"

CZY POLSKA WYGRA?

Patrząc na szklankę do połowy pełną, z polską piłką naprawdę nie jest najgorzej. Drużyny z ekstraklasy regularnie występują w europejskich pucharach. W ostatnich trzech latach trzy zespoły doszły do ćwierćfinału rozgrywek międzynarodowych - Lech, Jagiellonia i Legia.

Reprezentacja Polski od blisko dziesięciu lat zachowuje ciągłość turniejową. Kadrę oglądaliśmy na dużych imprezach nieprzerwanie od pięciu - od mistrzostw Europy w 2016 roku we Francji. Dodatkowo ćwierćfinał, jaki wtedy osiągnęła drużyna Adama Nawałki, pozostawił wielki niedosyt.

W tym sezonie po raz pierwszy w historii mamy aż cztery kluby w głównej fazie pucharów. Legia, Lech, Raków i Jagiellonia rywalizują w Lidze Konferencji. A reprezentacja ma szansę na kolejne mistrzostwa. Niemal na sto procent zagra w barażach o udział w mundialu 2026.

Trzeba postawić wyższe cele

Dlaczego zatem jest to jedynie pudrowanie rzeczywistości?

- Mistrzostwa Europy we Francji to był nasz szczyt. Później widzimy stałą "obsuwę". Może nie dramatyczną, ale jest tylko gorzej i nie widzę szansy, by w ciągu najbliższych dwóch lat miało się to zmienić - uważa Marek Koźmiński, były wiceprezes PZPN i reprezentant Polski, który wystąpił z kadrą na mistrzostwach świata w 2002 roku.

Na początku wieku polska piłka podnosiła się z kolan. Po szesnastoletniej wyrwie, reprezentacja znowu zagrała na dużym turnieju - właśnie w Korei i Japonii.

- Ustalmy pewne przedziały czasowe - kontynuuje Koźmiński. - W latach 70. i 80. reprezentacja osiągała bardzo dobre wyniki na arenie międzynarodowej. Nie możemy powiedzieć, że rozwijaliśmy się pod względem sportowym z każdym dziesięcioleciem - zauważa. - Dziś możemy mówić o poprawie zaplecza: infrastruktury, mamy piękne stadiony, organizowaliśmy Euro 2012, finał Ligi Europy i Ligi Konferencji. Przybyło wiele projektów, ale... - zawiesza głos nasz rozmówca.

- Odpowiem na to pytanie w ten sposób - zaczyna Andrzej Strejlau. - Powtarzam to zresztą od wielu lat. Jak w polskiej piłce ma się coś zmienić, skoro w ostatniej kolejce ligowej wystąpiło 166 zawodników zagranicznych i tylko 115 z Polski? - rozkłada ręce legendarny trener.

Zgadza się z tym Maciej Żurawski, były kapitan reprezentacji, który z kadrą wystąpił na dwóch mundialach (2002, 2006) i Euro 2008. - Dzisiaj kluby opierają swoją grę głównie na obcokrajowcach. Natomiast inne europejskie zespoły zaczęły inaczej postrzegać naszych graczy i zabierają ich z Polski w młodym wieku. Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek, Zieliński - między innymi oni przetarli szlak, ugruntowali pozycję Polaków za granicą. Na pewno jednak traci na tym nasza liga. Do ekstraklasy przyjeżdża zawodnik, powiedzmy, z trzeciej ligi hiszpańskiej i staje się gwiazdą. Na tej podstawie można sobie wyrobić zdanie na temat poziomu naszych rozgrywek - mówi były świetny napastnik Wisły Kraków.

Włodzimierz Lubański zwraca uwagę na kwestie mentalne. 75-krotny reprezentant kraju i złoty medalista igrzysk w 1972 roku był częścią drużyny, która zwyczajnie chciała czegoś więcej.

- Piłka poszła tak do przodu, że obecnie bez dobrego przygotowania technicznego i fizycznego nie przekroczy się pewnej bariery - tłumaczy. - A żeby dorównać najlepszym na świecie, trzeba mieć zespół - mówi. - Nam niestety raz wychodzi, raz nie. Mówię o klubach i reprezentacji. Często wiele zależy od dyspozycji dnia. Co powinno charakteryzować dzisiejszych reprezentantów, to chęć dorównania najlepszym, a nie zadowolenie się przeciętnością i faktem, że od czasu do czasu wyjdzie nam mecz - twierdzi.

- Trzeba postawić sobie cele, wysokie cele. Pytanie, czy w naszych zawodnikach jest głód i chęć osiągnięcia czegoś poważniejszego - zastanawia się Lubański.

Mistrzowie ligi, której nie było

- Nie możemy powiedzieć, że się rozwijamy - chłodno komentuje Koźmiński. - Od dawnych lat wyjątkiem było nasze srebro na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. Taki rodzynek - uzupełnia jeden z uczestników tamtego sukcesu z kadrą Janusza Wójcika.

- Nie znoszę haseł w stylu: "My to kiedyś graliśmy". To były inne czasy: mniejsza świadomość ludzi ze środowiska, piłka była wolniejsza, mniej było spotkań do rozegrania, inna otoczka. I pieniędzy w piłce było znacznie mniej, a to one rządzą dzisiejszym futbolem. Dlatego tak mocni są Anglicy - twierdzi Koźmiński.

- Z kolei w latach 90. znacznie trudniej było awansować na duży turniej, bo tylko pierwsze miejsce w kwalifikacjach to gwarantowało - przypomina. - Teraz mistrzostwa Europy i świata są znacznie bardziej rozbudowane. OK, zachowujemy ciągłość turniejową, jednak sam awans jest wręcz obowiązkiem, a nie sukcesem - zwraca uwagę.

Podobnie ma się w przypadku drużyn z polskiej ligi występujących w pucharach. Liga Konferencji pozwala klubom zarobić, zdobyć ważne punkty do rankingu UEFA, promuje zawodników i poszczególne zespoły, lecz należy pamiętać, że w hierarchii to dopiero trzeci puchar pod względem poziomu.

- Możemy się cieszyć z poprzedniego sezonu, mówię o dwóch ćwierćfinałach, ale pamiętajmy, że jeszcze niedawno tej ligi w ogóle nie było, a nasze kluby wywracały się już w wakacje, w eliminacjach Ligi Europy - przypomina Żurawski.

- Kiedyś trudnym celem do zrealizowania była dla nas Liga Mistrzów. Drabinka tak się układała, że trafiliśmy na zespoły pokroju Realu Madryt czy Barcelony. Z biegiem czasu miejsce w szeregu zaczęła pokazywać nam na przykład liga cypryjska. Fakty są takie, że mamy obecnie duże problemy, by awansować choćby do Ligi Europy, dlatego cieszymy się z tego, co jest. Zawsze lepiej mieć w CV sukces w europejskiej piłce, nawet w Lidze Konferencji, niż nie mieć nic - dodaje "Żuraw".

- Idziemy do przodu pod względem otoczki. Dziś można opakować nasze rozgrywki tak, że odbiorca jest zadowolony. Nawet, jeżeli poziom piłkarski jest przeciętny - uzupełnia.

Zgadza się z tym Marcin Żewłakow, były napastnik reprezentacji. - Nie mam przekonania, że na przestrzeni dekady bardzo się rozwinęliśmy. Jesteśmy skazani na najmniej prestiżową pucharową scenę. A tam nieoczywiste drużyny, z Gruzji, ze Słowenii, są nam w stanie sprawić problemy - argumentuje.

- Podobnie jest z reprezentacją. Mam wrażenie, że wcześniej było nam łatwiej zakwalifikować się na duży turniej niż teraz. Zmieniło się jedynie środowisko, otoczka, w jakim funkcjonujemy - twierdzi.

- Dla mnie punktem odniesienia dla polskiej piłki jest to, gdzie w tym sezonie startował Lech w europejskich pucharach, a gdzie skończył - dodaje. 

Problem jest ten sam: szkolenie

Strejlau zwraca uwagę, jak zmieniła się sama praca selekcjonera reprezentacji. - Każda epoka ma swoje zadania, są inne problemy. Jan Urban nie ma szans na normalną pracę, bo co można zrealizować przez sześć treningów w ciągu trzech zgrupowań? Czego my oczekujemy, na jakiej podstawie? Zacznijmy od tego pytania. Zawodnicy muszą się przygotowywać optymalnie w swoich klubach, bo na zgrupowaniu kadry nie ma na to czasu. Selekcjoner pracuje teraz głównie na bazie monitoringu. Jako trener, szczerze mu współczuję - mówi były zasłużony szkoleniowiec.

Na temat rozwoju polskich piłkarzy bardzo ciekawie opowiadał niedawno Adrian Mierzejewski w rozmowie z WP SportoweFakty, jeszcze zanim rozpoczął pracę w PZPN.

- Mamy problem na samym dole, bo nie tworzymy piłkarzy - mówił Mierzejewski, uczestnik Euro 2012. - Nigdy nie widziałem "drewnianego" Hiszpana czy Holendra. A u nas każdy techniczny zawodnik się wyróżnia, jak na przykład Urbański, Zalewski, Zieliński. A to nie nasza szkoła. Ich wychowali Włosi. Na każdej pozycji mamy problemy - przypomina.

- Największym problemem polskiej piłki jest szkolenie juniorów. Fakty, kto to robi, ile trenują nasze dzieci, ile czasu spędzają z piłką. Prezes Zbigniew Boniek często powtarza, że to nie rola PZPN-u. Nie do końca się z tym zgadzam. Myślę, że odpowiedzialność jest właśnie po stronie związku. To oni rozdają licencje, a ci trenerzy szkolą później dzieci. I mamy efekt domina - komentował były piłkarz.

Nasz rozmówca nawiązywał do faktu, że w czołowych drużynach Europy polscy piłkarze nie błyszczą. - To nie przypadek, że nasi zawodnicy nie znaczą już tak wiele w europejskich klubach. Nawet, gdyby przyszedł do nas najlepszy trener świata, świeżo po zdobyciu mistrzostwa świata, to nic nie zmieni - twierdzi.

- Skupienie się na pierwszej reprezentacji też jest błędem. Nie tam jest problem, popatrzmy w dół - zwraca uwagę były piłkarz.

Zbyt wiele zmiennych

Co zatem z zapleczem obecnych zawodników? Robert Lewandowski jest jednym z nielicznych, który łączy pokolenia. Debiutował w kadrze w 2008 roku. Już niedługo jednak i on zakończy karierę w kadrze narodowej.

- Nowego narybku nie widać, ale nie wiem, co będzie za pięć lat. Może coś drgnie - komentuje Koźmiński. - Na razie jednak nie mamy takiego potencjału, by drużyna narodowa poszła do góry - twierdzi.

- Czasem wydaje się, że robimy mały krok do przodu, a następnie stawiamy większy do tyłu - uzupełnia Maciej Żurawski. - Są różne tendencje: raz narzekanie na wyniki, później na styl gry. Od dłuższego czasu wszystko nam się trochę rozłazi - zauważa.

- Ktoś miał być liderem na lata, a nagle usiadł na ławce w klubie i zniknął. Brakuje stabilizacji składu. Za często zmieniamy selekcjonerów. Na Euro 2016 zgrało się wiele czynników. Piłkarze byli doświadczeni, większość w najlepszych momentach swoich karier, do tego trener Nawałka wszystko świetnie poukładał - mów Żurawski.

Kolejny test już niebawem

- Kończąc karierę spodziewałem się, że już skoro tylu naszych piłkarzy wyjeżdża za granicę, to przełoży się to na większą siłę naszej reprezentacji. Jakiś czas temu wygrywaliśmy dość pewnie ze średniakami europejskiej piłki. Stało się to jednak problemem - mówi Żurawski.

- Przed nami kolejny duży test: czy uda nam się awansować na kolejny duży turniej. Z każdym cyklem eliminacji jest o to trudniej - kończy Marek Koźmiński.

Mateusz Skwierawski, WP SportoweFakty

Komentarze (18)
avatar
Healer
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
FAKT...Raków, Pogoń, Lech - tam jak na boisku jest 2 Polaków to sukces..... 
avatar
Miluś
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Nie ma co narzekać. Mamy wybitna postać w PZPN. Prezes co dużo może. Wypić. I geniusza taktyki Probierza. Oby na wiecznych wczasach.
Jest Hajto, Dudek i Ale Capone Kucharski. Borek Kolton i
Czytaj całość
avatar
daniel rzeznicki
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
7
2
Odpowiedz
Odzywają się Bąki , Kożmińskie , Kucharskie co strzeliły 3 bramki na zachodzie , raz awansowali na Mistrzostwa dzieki Olisadebe . Teraz się mądrzą , obrażają , to żałosne. 
avatar
Natalia Benkie
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
2
Odpowiedz
A kto wymaga wyniku... Polska do boju ... Są pokolenia ..
A wynik jest wynikiem. 
avatar
real 23
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Mamy infrastrukturę ALE rodzice wożą dzieciaki 5-8 lat na treningi i wieku BUNTU 14/15 lat PADAJĄ takie słowa do trenera ,rodziców JA JUŻ NIE CHCĘ TRENOWAĆ ...BO W MOJEJ UKOCHANEJ DRUŻYNIE NIE Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści