Przed półmetkiem w eliminacjach mistrzostw Europy piłkarze Jerzego Brzęczka stanęli przed teoretycznie najtrudniejszym zadaniem w grupie. Po odniesieniu kompletu czterech zwycięstw Polska gościła Włochów w Szczecinie. Także Italia liczy na awans z pierwszej pozycji i nie potknęła się we wcześniejszych kolejkach. Tym samym wygrana w bezpośrednim starciu gwarantowała pozycję lidera.
Kadra Włoch jest wyceniana na 110 milionów euro. Od pierwszego gwizdka pokazali się w piątek czterej zawodnicy grający regularnie na poziomie Serie A. Największymi postaciami składu Silvio Baldiniego byli Francesco Camarda, Marco Palestra, Davide Bartesaghi i Pietro Comuzzo. Był też na boisku Niccolo Pisilli, który zaszedł gospodarzom za skórę.
Od początku meczu było dość żywo, zresztą zgodnie z przewidywaniami Brzęczka. Francesco Camarda oddał pierwsze uderzenie celne w Marcela Łubika, a Oskar Pietuszewski nie przebił się przez obrońców strzałem z kilkunastu metrów. W 13. minucie już mocno zapachniało prowadzeniem Włoch, ponieważ Luigi Cherubini główkował w słupek.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co oni zrobili! Niesamowity gol w ósmej sekundzie
W 20. minucie Polska miała szansę na zdobycie bramki Lorenzo Palmisaniego. W polu karnym piłka trafiła do Tomasza Pieńki, który nieco za długo układał ją sobie na stopie i nie pokonał bramkarza. Nawałnica Biało-Czerwonych przybrała na sile i w 37. minucie goście ratowali się już wybiciem piłki metr przed linią bramkową po kolejnej próbie Tomasza Pieńki.
Pierwsza połowa meczu zakończyła się remisem 0:0. Były w niej zarówno fragmenty przewagi Polski, jak i lepsze minuty Włoch, także jedni i drudzy mieli czego żałować. Najlepsze w hicie dopiero nadchodziło.
W 57. minucie raz jeszcze Włosi łapali się za głowy, a Niccolo Pisilli strzelił z bliska w nogi instynktownie broniącego Marcela Łubika. Było to już ostatnie ostrzeżenie dla Polski, ponieważ w 61. minucie padła bramka na 1:0 dla Azzurrich. Nawet strzelec był ten sam, ponieważ Niccolo Pisilli opanował piłkę po dośrodkowaniu Luci Koleosho, przerzucił ją sprytnie nad Kacprem Dudą i oddał uderzenie w kierunku dalszego narożnika w bramce.
W drugiej połowie niby dominowali goście, ale to wszystko na nic. Nagle ruszył wściekły pościg Polski. W 83. minucie padła bramka na 1:1. Wiktor Bogacz przełożył sobie rywala w polu karnym i przymierzył przy bliższym słupku. To jednak Jan Faberski był absolutnym bohaterem akcji bramkowej, ponieważ odebrał piłkę, przedryblował rywali i jeszcze obsłużył dograniem Bogacza. Ten rajd będzie powtarzany kilkakrotnie.
Wyrównanie dodało jeszcze energii Polakom, którzy popisali się wielkim finiszem. W 86. minucie Maciej Kuziemka dobił uderzenie i poprawił wynik na 2:1. Triumfował Jerzy Brzęczek, który wprowadził obu strzelców goli z ławki rezerwowych. Świętowała rekordowa, licząca 19177 osób, publika na meczu młodzieżówki w naszym kraju.
Także w listopadzie Polska zagra na wyjeździe z Macedonią Północną, a Włochy z Czarnogórą.
Polska - Włochy 2:1 (0:0)
0:1 - Niccolo Pisilli 61'
1:1 - Wiktor Bogacz 83'
2:1 - Maciej Kuziemka 86'
Składy:
Polska: Marcel Łubik - Wiktor Nowak, Igor Drapiński, Mariusz Kutwa, Michał Gurgul - Filip Kocaba (66' Dawid Drachal), Antoni Kozubal - Oskar Pietuszewski (75' Maciej Kuziemka), Kacper Duda (74' Jan Faberski), Tomasz Pieńko (90' Kamil Jakubczyk) - Marcel Reguła (66' Wiktor Bogacz)
Włochy: Lorenzo Palmisani - Marco Palestra, Pietro Comuzzo, Filippo Mane, Davide Bartesaghi - Niccolo Pisilli (82' Tommaso Berti), Luca Lipani, Matteo Dagasso - Luigi Cherubini, Francesco Camarda (75' Alphadjo Cisse), Luca Koleosho
Żółte kartki: Duda, Pietuszewski, Nowak, Łubik, Kozubal (Polska) oraz Cherubini, Bartesaghi, Koleosho, Palestra (Włochy)
Czerwona kartka: Luca Koleosho (Włochy) /90' - za drugą żółtą/
Sędzia: Antoni Bandić (Bośnia i Hercegowina)
Widzów: 19177
Tabela grupy E: