W pierwszej połowie piątkowego meczu bramki nie padły. Po zmianie stron prowadzenie objęła reprezentacja Włoch U-21. Świetną akcją i efektownym strzałem popisał się Niccolo Pisilli.
Biało-Czerwoni pokazali charakter i odwrócili losy spotkania. W 83. minucie rywalizacji na listę strzelców wpisał się Wiktor Bogacz, a trzy minuty później w jego ślady poszedł Maciej Kuziemka i reprezentacja Polski U-21 wygrała 2:1.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: mecz przerwany. Trudno uwierzyć, co zrobili piłkarze
Obaj zdobywcy bramek zaczęli mecz na ławce rezerwowych, a ich wprowadzenie było dobrym ruchem Jerzego Brzęczka. Selekcjoner nie krył zadowolenia z postawy swojego zespołu.
- Reprezentacja dla każdego zawodnika to jest największy zaszczyt. Ci, który nie będą grać w danym momencie, zawsze będą rozczarowani, co jest rzeczą normalną. Dziś zmiennicy weszli na boisko w bardzo trudnym momencie. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była praktycznie perfekcyjna. Po przerwie Włosi nas trochę zdominowali, to wynikało z tego, że spotkanie kosztowało nas dużo sił. Zmiany pozwoliły nam stworzyć sytuacje. To jest potwierdzenie wiary, że potrafimy trudne momenty przetrwać i w kluczowym momencie zadać ciosy - powiedział w studiu TVP Sport.
Brzęczek stara się tonować nastroje i podkreślił, iż zdaje sobie sprawę, że przed naszą reprezentacją jeszcze długa droga w tych eliminacjach.
- To jest dopiero 5. spotkanie. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak się ułożył terminarz i że dziś gramy z najsilniejszym rywalem. Poziom tego spotkania był wyższy niż większości meczów młodzieżowych. Ja jestem dumny, ponieważ wielu zawodników nie mogło przyjechać na to zgrupowanie. Ci, którzy dostają szansę, to ją wykorzystują. Gratuluję chłopakom i dziękuję sztabowi, ponieważ wykonują niesamowitą pracę - podsumował.