Reprezentacja Polski w piątkowy wieczór powtórzyła wynik z Rotterdamu i zremisowała 1:1 z Holandią na PGE Narodowym w Warszawie. Biało-Czerwoni już wcześniej zapewnili sobie drugie miejsce w grupie G eliminacji MŚ 2026, dzięki czemu wiosną zagrają w barażach o awans.
Tomasz Kłos w pomeczowej rozmowie z WP SportoweFakty zaznaczył, że Jan Urban znacząco wpłynął na postawę kadrowiczów. Za jego kadencji drużyna zanotowała trzy zwycięstwa i dwa remisy.
ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie
- Oczywiście, że jest duży optymizm. Widać, że chemia wytworzona między zawodnikami a trenerem powoduje to, że zawodnicy - jak to się mówi - chcą za trenera oddać życie. Na boisku było to widać. Do przewidzenia było, że pojawią się takie momenty, gdzie Holendrzy będą dyktowali warunki, ale w pierwszej połowie wyprowadziliśmy fantastyczną kontrę po zagraniu Roberta, po której Kamiński strzelił gola. Już na początku meczu Zalewski był blisko, ale strzelił nad poprzeczką. To pokazuje, że potencjał w tej drużynie jest, bo musimy odważniej grać. Powiedzmy sobie szczerze, otwarta piłka z Holendrami byłaby nie najlepszym pomysłem. Początek drugiej połowy trochę przespaliśmy. Straciliśmy bramkę. Memphis Depay takich sytuacji nie marnuje. Mamy 1:1 i można być optymistą - przyznał uczestnik MŚ 2002.
Metamorfoza Kamińskiego
Michał Probierz odchodził z reprezentacji w fatalnej atmosferze. Urban szybko wprowadził swoje porządki i efekty widać gołym okiem. Pod jego wodzą zespół kolejny raz postawił się rywalowi z najwyższej półki.
- Nie chciałbym mówić o tym, co było kiedyś. Cieszymy się z tego, co widzimy teraz. U każdego poprzedniego selekcjonera można było dopatrzyć się czegoś złego. Taka jest prawda. Były takie mecze, że oni też wykonywali dobrze swoją robotę. Jest kolejny selekcjoner po natłoku tych nieszczęść i słabych wyników reprezentacji, które widzieliśmy przez ostatnie lata. Przyszedł pierwszy moment od dawna, pierwsze półrocze, że możemy być optymistami przed dalszym rozwojem drużyny przy tym trenerze - nadmienił 69-krotny reprezentant.
Przeciwko Holandii błysnął Jakub Kamiński, wykorzystując świetne dogranie od Roberta Lewandowskiego. Tomasz Kłos, który w przeszłości również bronił barw FC Koeln, wyróżnił 23-letniego skrzydłowego.
- Widać, że Kuba odżył i to bardzo po przejściu do Kolonii. Zaufanie trenera w FC Koeln powoduje, że ten chłopak nabiera odwagi, pewności i odpowiedzialności, a co za tym idzie - strzela bramki. To jest najważniejsze. Przekłada formę z klubu na mecze w reprezentacji. Miejmy nadzieję, że to początek wspaniałej drogi Kuby w naszej kadrze - skomentował nasz rozmówca.
"Nie akceptuję takich zachowań kibiców"
Po golu rywali na 1:1 Polacy znów przejęli inicjatywę, lecz grupa pseudokibiców wrzuciła racę na murawę, przez co sędzia musiał przerwać mecz na kilka minut. Dodatkowo część z nich opuściła trybuny kilkanaście minut później.
- To jest niezrozumiałe dla mnie zachowanie. Absolutnie nie akceptuję takich zachowań - podobnie jak większość kibiców na tym stadionie. Przychodzimy, żeby zobaczyć naszą reprezentację, celebrować święto w wykonaniu naszych zawodników, bo to jest coś wyniosłego zwłaszcza w meczu z Holendrami na Stadionie Narodowym w Warszawie. Myślę, że to zdecydowanie można określić jako faux pas - ocenił ekspert.
Na zakończenie zmagań w grupie G Polacy rozegrają spotkanie wyjazdowe z reprezentacją Malty. Tomasz Kłos przestrzegł, że na tym poziomie nie można lekceważyć żadnego przeciwnika.
- Wiemy, że mamy drugie miejsce i w barażach najprawdopodobniej zagramy pierwszy mecz w Polsce 26 marca. Czekamy na to, kto będzie przeciwnikiem. Myślę, że na ten moment najważniejszy jest mecz poniedziałkowy, żeby "klepnąć" te eliminacje w dobrym stylu. Moim zdaniem sami zawodnicy będą chcieli dopiąć te eliminacje zwycięstwem. Każdy będzie na 100 procent próbował dać z siebie wszystko. Pamiętajmy, że w piątek Malta pokonała Finlandię 1:0 na wyjeździe. To nie będzie łatwe spotkanie. Takie mecze wydają się bardzo łatwe, ale finalnie on będzie naprawdę ciężki - przewiduje.
Rafał Szymański, WP SportoweFakty