Polska zremisowała z Holandią 1:1 na PGE Narodowym w Warszawie w eliminacjach mistrzostw świata. Po meczu Kamil Grabara szczegółowo opisał swoją perspektywę w rozmowie z Mają Strzelczyk z TVP Sport i sytuację przy straconej bramce.
- Szkoda tej szansy, bo to gol po dobitce, ale wiedzieliśmy, że będziemy musieli się "chwilę" pobronić i myślę, że wywiązywaliśmy się z tego przyzwoicie. Momentami pewnie wyglądało to pasywnie, ale sadzę, że były też momenty, w których potrafiliśmy dobrze rozegrać piłkę i wyjść z kontratakiem - powiedział Kamil Grabara. - Holandia ma zwycięski remis - zaśmiał się bramkarz.
ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie
Golkiper został też zapytany, czy ma do siebie pretensje za sytuację, po której ekipa Oranje doprowadziła do wyrównania. Oto, co dopowiedział: - Obroniłem pierwszy strzał, ciężko mieć wpływ na to. Było wielu zawodników w polu karnym. W idealnym świecie chciałbym również obronić tę dobitkę. Wydaje mi się, że ona przeleciała też pod nogą Tomka Kędziory bodajże, jak robił wślizg. (...) Wrzutka faktycznie była za wysoka i musiałem się obrócić. Zdążyłem obronić ten strzał i szkoda po prostu, bo mogliśmy tego uniknąć.
Maja Strzelczyk zwróciła uwagę na eksperymentalną linię obrony i zapytała, czy brak zgrania mógł wpływać na komunikację. Grabara odpowiedział w swoim stylu: - Ja myślę, że oni byli przerażeni, że jestem w bramce - żartował, ale zaraz dodał, że nie ma wątpliwości co do jakości kolegów.
- Wszyscy piłkarze, którzy są w reprezentacji prezentują odpowiedni poziom, żeby w niej być, więc nie można mieć jakichś obiekcji. Trzeba być zadowolonym, że się gra. Każdy wykorzystał swoją szansę na plus i super - zakończył.