Reprezentacja Holandii zakwalifikowała się już do mistrzostw świata 2026. W piątkowy wieczór na PGE Narodowym w Warszawie drużyna Ronalda Koemana wypadła słabo w Polsce i ledwo zdobyła punkt.
Jedynego gola dla Holandii strzelił rekordowy król strzelców Memphis Depay, który zapisał na listę strzelców swojego 55. gola.
- To był dla nas trudny wieczór. Nie mogliśmy sobie poradzić z niskim blokiem Polaków. Zawsze trudno jest grać w takiej sytuacji, z takim przeciwnikiem - zaznaczył Virgil van Dijk w rozmowie z holenderskimi dziennikarzami.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co oni zrobili! Niesamowity gol w ósmej sekundzie
Polska miała szansę na prowadzenie już na początku spotkania, gdy Nicola Zalewski nie wykorzystał 100-procentowej sytuacji do strzelenia gola.
- Naprawdę musimy popracować nad takimi elementami, bo nie byliśmy wtedy w dobrej sytuacji - stwierdził van Dijk.
Ostatecznie Holendrzy stracili bramkę w końcówce pierwszej połowy. - Straciliśmy piłkę w niebezpiecznej sytuacji, Lewandowski posłał dalekie podanie, a Kamiński sfinalizował akcję. To było frustrujące - dodał gwiazdor Liverpoolu.
Biało-Czerwoni mają teraz 14 pkt. - o 3 mniej niż ich piątkowi przeciwnicy, ale też dużo gorszą różnicę bramek. To oznacza, że nawet jeśli wygrają w ostatniej serii z Maltą, "Oranje" w tabeli nie wyprzedzą.
Brawo chlopaki...