- Powołanie jest dużą rzeczą dla każdego piłkarza. Wiadomo, że byłem rozczarowany, jak ostatnio nie tyle nie zagrałem, co nawet nie byłem na ławce. Czułem, że na to zasługiwałem. Cóż, taka jest piłka. Może teraz się uda - mówił nam Tomas Bobcek po ostatnim meczu Lechii Gdańsk z Widzewem Łódź, gdy pytaliśmy go o wyjazd na reprezentację.
Miesiąc temu debiutu się nie doczekał, ale moment chwały nastąpił w piątkowy wieczór. Słowacja wygrała 1:0 z Irlandią Północną w eliminacjach mistrzostw świata, a Bobcek... strzelił zwycięskiego gola.
I zrobił to dosłownie chwilę po wejściu na boisko (pojawił się na nim w 88. minucie). Debiut niczym marzenie.
Była pierwsza minuta doliczonego czasu gry, gdy Laszlo Benes zacentrował z rzutu rożnego. Piłka spadła pod nogi Bobcka, a ten zrobił to, co ostatnio potrafi robić najlepiej, czyli trafił do siatki.
Co ciekawe, wcześniej VAR nie uznał Słowakom dwóch bramek po zagraniach Lukasa Haraslina z rzutów wolnych (spalony, ręka).
A żeby było ciekawiej, to Słowacja po pięciu kolejkach ma tyle samo zdobytych punktów, co Niemcy. I w poniedziałek Słowacy zagrają w Lipsku o pierwsze miejsce w grupie, a co za tym idzie bezpośredni wyjazd na mundial.
Przypomnijmy, że Bobcek jest liderem klasyfikacji strzelców w PKO Ekstraklasie (9 bramek).
Zobacz skrót meczu. Gol Bobcka od 1:23
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: mecz przerwany. Trudno uwierzyć, co zrobili piłkarze