Podczas piątkowego, 14 listopada, meczu Eliminacji MŚ 2026 Polska - Holandia (1:1) na Stadionie Narodowym, polscy kibice rzucili na murawę kilkanaście rac, co doprowadziło do przerwania gry w 58. minucie przez włoskiego sędziego Maurizio Marianiego (WIĘCEJ TUTAJ).
Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki ostro skrytykował to zdarzenie. - Uważam, że ta sytuacja z racami nigdy nie powinna mieć miejsca. PZPN powinien wyciągnąć wnioski z tego typu działania - ocenił dla Polskiej Agencji Prasowej (PAP).
ZOBACZ WIDEO: Lewandowski zachwycony po meczu kadry. "Ciarki na całym ciele"
Według mediów, przyczyną incydentu mogła być odmowa członkom stowarzyszenia "To My Polacy" wniesienia na trybuny PGE Narodowego dużej flagi z białym orłem w koronie.
- Prawdziwi kibice są z drużyną do samego końca, zawsze wspierają reprezentację i na nikogo się nie obrażają - podkreślił minister sportu, cytowany przez PAP.
Jak przekazała WP SportoweFakty Komenda Stołeczna Policji, zakaz wprowadzenia dużej flagi z orłem został podjęty przez organizatora meczu w trosce o bezpieczeństwo, a policja poparła tę decyzję (WIĘCEJ TUTAJ).
Policja zaznaczyła, że osoby odpowiedzialne za rzucenie rac dopuściły się przestępstwa. Podkom. Jacek Wiśniewski z KSP wyjaśnił: "Osoby, które rzuciły race, dopuściły się przestępstwa z artykułu 59, ustęp 1 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Grozi im od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności".
Trwają czynności w celu identyfikacji i zatrzymania sprawców, a zabezpieczony monitoring ma pomóc w śledztwie.