Niemiecka policja miała zabezpieczyć u Karima Adeyemiego i jego partnerki Loredany Zefi kastet oraz paralizator typu taser. Sprawa toczyła się ponad rok, a finał opisał "Bild". Grzywna wynosi 450 tysięcy euro, rozłożone na 60 dziennych rat po 7,5 tysiąca.
Adeyemi nie skomentował decyzji. Dziennikarze skontaktowali się z agentem piłkarza Jorgeem Mendesem. Znany agent zasugerował, że oba przedmioty mogły pochodzić z... "mystery boxa" zamówionego przez TikToka.
ZOBACZ WIDEO: Bohater Polaków z uśmiechem o współpracy z Lewandowskim. "Super się uzupełniamy"
Borussia Dortmund zabrała głos w krótkim oświadczeniu. "Nasz klub zawsze poważnie traktuje zarzuty karne i wykorzystuje je jako okazję do rozmowy z pracownikami, z poszanowaniem zobowiązań poufności" - przekazał klub.
Nabycie, posiadanie i noszenie takich przedmiotów stanowi przestępstwo za naszą zachodnią granicą. Kara finansowa oznacza dla reprezentanta Niemiec brak kary więzienia, a także brak wpisu do kartoteki.
W 2022 roku Borussia pozyskała Adeyemiego za 30 milionów euro. Napastnik wcześniej bronił barw Red Bulla Salzburg.