W sobotę (15 listopada) w przedostatniej kolejce eliminacji do mistrzostw świata 2026 mierzyły się reprezentacje Bośni i Hercegowiny oraz Rumunii. Goście mogli liczyć na doping ze strony swoich kibiców, których zachowanie w drodze na mecz wzbudziło kontrowersje.
Rumuni zatrzymali się bowiem w Serbii, gdzie razem z tamtejszymi fanami wywiesili skandaliczny transparent. "Ratko Mladić bohater Europy, wybił muzułmanów do zera" - możemy przeczytać (zdjęcie znajduje się na końcu artykułu).
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co za sceny! Deszcz dał się we znaki... sędziemu
Transparent budzi obrzydzenie, bo Mladić był dowódcą Sił Zbrojnych Republiki Serbskiej, które brały udział w działaniach wojennych w trakcie wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 1992–1995. To właśnie on stał za masakrą w Srebrenicy, w trakcie której życie straciło około ośmiu tysięcy Bośniaków.
Przez wiele lat zbrodniarz wojenny był poszukiwany. Udało się go złapać dopiero w 2011 roku. Z kolei w 2017 roku Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii skazał go na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Dodajmy, że wspomniany transparent nie został wniesiony na trybuny stadionu.
Spotkanie w Zenicy zakończyło się zwycięstwem Bośni i Hercegowiny (3:1), która tym samym jest już pewna gry minimum w barażach (Rumunia całkowicie została pozbawiona szans). Edin Dzeko i spółka mogą nawet powalczyć o bezpośredni awans, lecz aby tak się stało, we wtorek (18 listopada) muszą okazać się lepsi od Austriaków.