W poniedziałek (17 listopada) reprezentacja Polski rozegra ostatni mecz w ramach eliminacji do mistrzostw świata 2026. Biało-Czerwoni tego dnia powalczą o punkty na Malcie. Do Valetty, oprócz rzecz jasna piłkarzy, udała się także spora grupa polskich kibiców.
Wszystko po to, by dopingować drużynę, która pod wodzą Jana Urbana nie zaznała jeszcze goryczy porażki (trzy zwycięstwa i dwa remisy). Jak jednak informuje dziennikarz Kanału Sportowego Łukasz Ciona, niektórzy fani nie zachowywali się odpowiednio.
ZOBACZ WIDEO: Tomasz Kędziora żałował jednego. "Remis trzeba szanować, ale mogliśmy wygrać"
W niedzielę po wylądowaniu samolotu na Malcie na trzech kibiców czekały odpowiednie służby, które aresztowały fanów (nagranie wideo możesz zobaczyć na końcu artykułu).
- Trzech pasażerów przez cały lot przeszkadzało głównej stewardessie, bez przerwy się wydzierali, bez przerwy przeszkadzali. Ci ludzie zostali aresztowani na lotnisku. Przyjechała specjalna służba bezpieczeństwa. Zakuto tych ludzi i wrzucono od razu do radiowozu - przekazał Ciona.
- Po raz pierwszy widziałem coś takiego. Stewardessa kilkakrotnie prosiła ich o spokój, zakłócali cały lot. Nie wiem, czy byli pod wpływem alkoholu, bo nie siedziałem blisko nich. Przyjechało czterech gości na pokład samolotu, zanim wyszliśmy, to te osoby - to byli Polacy - wyprowadzono dość zdecydowanie. Później była szamotanina między tymi osobami a służbą - dodano.
- Było to bardzo nieprzyjemne. Pierwszy raz widziałem osoby pracujące na pokładzie naszego samolotu, które były tak zirytowane - kontynuował.
"Przewieziono ich do aresztu" - dodają Meczyki.
Dodajmy, że nie jest to pierwsza niecodzienna sytuacja związana z przylotem Polaków do Valetty. Dzień wcześniej na Malcie zameldowali się piłkarze, którzy opuszczali terminal wśród innych zwykłych pasażerów, ponieważ lotnisko... nie posiada strefy VIP.
Po piątkowym remisie z Holandią (1:1) Biało-Czerwoni są już pewni gry w barażach. Mecz z Maltą jest o tyle ważny, że ma on wpływ na to, z którego koszyka losowani będą Polacy.