Czy jest w piłce nożnej coś piękniejszego, niż zwycięski gol w ostatniej akcji meczu? Pewnie trudno wyobrazić sobie bardziej dramatyczny scenariusz. Szczególnie w sytuacji, gdy nie jest to spotkanie o tzw. pietruszkę.
W niedzielę odbył się mecz Węgry - Irlandia. Była szósta minuta doliczonego czasu, na tablicy wyników remis 2:2.
I w takiej sytuacji Węgrzy byliby na drugim miejscu w grupie, dzięki czemu mieliby pewne baraże. Nastąpił jednak niewiarygodny zwrot akcji.
Caoimhin Kelleher posłał tzw. lagę w pole karne, Liam Scales strącił piłkę, a z trzech metrów do siatki trafił Troy Parrott. Co więcej, tym samym skompletował hat-tricka!
I ostatecznie to Irlandczycy zakończyli eliminacje na drugim miejscu w grupie, więc to oni zagrają w barażach.
Na Puskas Arenie w Budapeszcie zapanowała konsternacja i... przerażająca cisza. Ale trudno się dziwić. W euforię wpadli jedynie kibice w sektorze gości. Co bardzo ważne, niedzielny wynik jest niezwykle korzystny dla czekającej na walkę w barażach reprezentacji Polski (czytaj więcej).
Po tej akcji Irlandia zapewniła sobie baraże o mundial:
ZOBACZ WIDEO: Specjalny trening Górnika Zabrze. W wyjątkowym miejscu