Selekcjoner ma zatem kolejny kłopot, ale tym razem – bogactwa. W piątek kadra zagrała z konieczności w eksperymentalnym ustawieniu w obronie. Zabrakło aż czterech piłkarzy, na których stawiał selekcjoner od początku swojej kadencji.
Łukasz Skorupski i Jan Bednarek doznali kontuzji, a Przemysław Wiśniewski i Bartosz Slisz pauzowali z powodu żółtych kartek.
Dwóch ostatnich graczy wraca z zawieszenia i będą dostępni na ostatni mecz eliminacji mistrzostw świata. Niekończenie musi to jednak oznaczać, że zobaczymy ich na boisku od początku. Wiśniewski bardzo dobrze pokazał się we wrześniowym meczu z Holandią (1:1) w Rotterdamie i wysoką formę potwierdził w październiku - z miejsca stając się kluczowym elementem defensywy.
ZOBACZ WIDEO: Lewandowski zachwycony po meczu kadry. "Ciarki na całym ciele"
Ale podobnie, z Holandią w Warszawie, spisali się Tomasz Kędziora i Jan Ziółkowski. Teraz Jan Urban musi kombinować, któremu z nich podziękować.
Miejsce w trzyosobowej obronie zostało tylko dla jednego (Bednarek jest poza kadrą). Selekcjoner znalazł się w trudnym położeniu, nie ma bowiem powodu, by skreślać kogoś z dwójki Kędziora – Ziółkowski. Nie ma także podstaw, by posadzić na ławce Wiśniewskiego. Żaden z defensorów nie zawiódł szkoleniowca.
W drugiej linii sytuacja wydaje się łatwiejsza. Trener próbował w piątkowym spotkaniu taktyki bez zawodnika występującego na pozycji numer "6" stawiając w środku boiska na Piotra Zielińskiego i Sebastiana Szymańskiego.
Problem w tym, że pomocnik Fenerbahce doznał kontuzji pachwiny i ma pauzować nieco ponad miesiąc. Wygląda zatem na to, że Urban postawi na typową "szóstkę" i za Szymańskiego wystąpi Slisz.
Nie wydaje się natomiast, by selekcjoner mocniej mieszał w składzie i na mecz z outsiderem światowej piłki wybrał głównie zmienników. Urban wiele razy podkreślał, jak ważna jest dla niego stabilizacja i nie są to jedynie słowa rzucone na wiatr.
Oprócz sparingowego spotkania z Nową Zelandią w październiku (1:0) i wielu dokonanych roszad, szkoleniowiec w spotkaniach z Finlandią (3:1), Litwą (2:0) i dwóch z Holandią (oba po 1:1), ufał niemal tej samej grupie zawodników. Wyjątkiem były problemy zdrowotne (między innymi Nicoli Zalewskiego) lub zawieszenia.
Urbanowi zależy na zgrywaniu drużyny i wypracowaniu automatyzmów w tworzeniu akcji z przodu i odpowiednim zachowaniu piłkarzy w defensywie, a czasu na to nigdy nie jest dużo. Zgrupowania są bowiem krótkie, kadra w ciągu tygodnia ma ze sobą styczność na zaledwie dwóch lub trzech treningach, a kolejne zgrupowanie odbędzie się dopiero za cztery miesiące.
Już w marcu nasza reprezentacja będzie walczyła o awans na mundial 2026.
Jedynym zagrożeniem przed marcowymi spotkaniami barażowymi jest właśnie kwestia nadmiaru żółtych kartek u poszczególnych graczy. Z Maltą nie mogą ich otrzymać Zieliński, Ziółkowski i Nicola Zalewski. Inaczej sami wykluczą się z pierwszego meczu barażowego.
Nie oznacza to jednak, że wszyscy gracze będą odpoczywali w poniedziałek.
- Zawodnicy wiedzą, jaka jest sytuacja, ale nie jest tak, że będziemy ich oszczędzać. A jeżeli ktoś nie zagra, to nie z powodu możliwego zawieszenia - mówi Jan Urban.
Kilku zmian i lekko zmodyfikowanej drużyny możemy spodziewać się raczej w drugiej połowie, o ile wynik będzie dla naszej reprezentacji korzystny.
Należy pamiętać, że w piątek gospodarze sensacyjnie pokonali w Helsinkach Finlandię 1:0, z którą polska kadra, na tym samym stadionie, przegrała 1:2.
Choć zdarzyło się to nie tak dawno, bo w czerwcu, to aura wokół polskiej drużyny i atmosfera w niej panująca każe myśleć, że to już na szczęście prehistoria.
Przewidywany skład na mecz z Maltą:
Polska: Kamil Grabara – Tomasz Kędziora, Przemysław Wiśniewski, Jakub Kiwior - Matty Cash, Bartosz Slisz, Piotr Zieliński, Michał Skóraś - Nicola Zalewski, Jakub Kamiński – Robert Lewandowski.