Podczas piątkowego, 14 listopada, meczu eliminacji MŚ 2026 Polska - Holandia (1:1) na Stadionie Narodowym, polscy kibice rzucili na murawę kilkanaście rac, co doprowadziło do przerwania gry w 58. minucie przez włoskiego sędziego Maurizio Marianiego (WIĘCEJ TUTAJ).
Takie postępowanie może skutkować dla Polski dotkliwą karą, w tym możliwym zamknięciem stadionu. Incydent wywołał fale komentarzy ze strony znanych postaci związanych z futbolem. Artur Wichniarek również ostro skrytykował zachowanie kibiców.
- Przed meczem miałem wrażenie, że ci kibice są myślącymi istotami, ale jak widać nie. Odpalili race, odwrócili się na pięcie i wyszli. Co to w ogóle ma znaczyć? Jak coś ci się nie podoba, to nie idź na mecz, idź do pubu, wypij kolejne 8 browarów i daj nam spokój - powiedział ekspert.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co oni zrobili! Niesamowity gol w ósmej sekundzie
Wielu zastanawiało się, jakie konsekwencje mogą spotkać Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN). Kazimierz Oleszek, wieloletni delegat UEFA, potwierdził możliwość nałożenia na PZPN wysokiej kary finansowej.
- PZPN grozi wysoka kara finansowa, tym bardziej że nie był to pierwszy raz, kiedy polscy kibice dali znać o sobie - powiedział PAP Oleszek.
Jednak, jak zapewnił, zamknięcie stadionu nie jest obecnie rozważane, ponieważ incydent nie miał podłoża politycznego ani rasistowskiego, co zazwyczaj owocuje surowszymi konsekwencjami.