Dramatyczne sceny miały miejsce w meczu Albania - Anglia (0:2) w ramach eliminacji mistrzostw świata 2026. Ogromnego pecha miał Armando Broja. Zawodnik gospodarzy wszedł na boisko w 75. minucie, a po około dziesięciu minutach doznał urazu.
24-latek wręcz płakał z bólu. Koledzy go pocieszali, a sztab medyczny szybko wezwał nosze. Jak podaje "Daily Mail", to kolejny uraz w karierze 24-latka, który przez problemy zdrowotne opuścił ponad 80 meczów.
ZOBACZ WIDEO: Lewandowski zachwycony po meczu kadry. "Ciarki na całym ciele"
Albańczyk urodzony w Slough latem zamienił Chelsea na Burnley, ale opuścił pierwsze trzy ligowe kolejki z powodu kolejnego urazu. Wcześniej niemal rok stracił po zerwaniu więzadła w grudniu 2022 r., co przerwało jego obiecujący start w pierwszym zespole na Stamford Bridge.
Fani szybko zareagowali w mediach społecznościowych. "Za każdym razem, gdy Broja pada z kontuzją, sam czuję ból. Ten gość ma niesamowitego pecha" - napisał jeden z użytkowników X. "Bardzo smutne widzieć, jak Broja znów schodzi na noszach. Nie może złapać przerwy" - dodał inny.
Albańskie media donoszą, że 24-latek prawdopodobnie doznał poważnej kontuzji kostki. Nie wiadomo jednak, jak długa przerwa go czeka.
Broja ma sześć goli w 33 występach w kadrze Albanii. W niedzielnym meczu zaczął jako zmiennik, bo w ataku wyżej był notowany Myrto Uzuni z Austin FC. Na poziomie klubowym ostatnie wypożyczenia do Fulham i Evertonu nie przyniosły bramek.
Karierę juniorską zaczynał w Tottenhamie, potem trafił do Chelsea, skąd był wypożyczany do Vitesse i Southampton w latach 2020–2022. Po powrocie na Stamford Bridge przebił się do pierwszego składu, lecz zerwanie więzadeł krzyżowych wyhamowało jego rozwój. W Burnley wciąż czeka na pierwsze trafienie.