Kibic reprezentacji Polski zastanawiał się przez większość poniedziałkowego meczu, w których strojach gra zespół prowadzony przez Jana Urbana. Okazało się, że w białych, choć lepsze wrażenie sprawiali ci ubrani na czerwono. Finalnie jednak Biało-Czerwoni triumfowali 3:2.
- Ślady zmęczenia po meczu z Holandią na pewno były, natomiast uważam, że jest to kwestia mentalna. Grasz z przeciwnikiem, z którym musisz wygrać, z każdej strony dochodzą do ciebie wiadomości, że musi być 3:0, 4:0, czy nie wiadomo ile. Ja tak do tego nie podchodziłem. Wiedziałem, że to nie będzie spacerek. Dlaczego? Wystarczyło prześledzić wyniki Malty: 2-16 w bramkach, ale dwanaście goli strzeliła im Holandia. W pozostałych pięciu meczach bilans był 2-4 - podkreślał Urban na konferencji prasowej.
- Nie będzie dużo wniosków, bo takie spotkania nie dają ci wielu odpowiedzi na to, na kogo możesz liczyć. Nie widziałem, żeby drużyna zlekceważyła przeciwnika, natomiast nie jest łatwo wskoczyć na ten poziom koncentracji, jaki wypada od ciebie reprezentacja Holandii i w podświadomości - mimo wszystko - mówisz, że poradzimy sobie bez problemu z Maltą. Natomiast ja nie będę tutaj chodził smutny. Wygraliśmy mecz, bez przesady. Niespodzianek w piłce jest dużo, byliśmy blisko ją dzisiaj sprawić - komentował selekcjoner.
Urban zwracał uwagę przede wszystkim na błędy w formacji defensywnej.
- W ofensywie mieliśmy swoje sytuacje, niektóre bardzo dobre, natomiast nie możesz tak bronić, nawet z takim przeciwnikiem. Jeśli da się im trochę miejsca i czasu na podjęcie decyzji, oni to wykorzystują. Każdy ma swoją ambicję, honor i robi wszystko, żeby wygrać mecz. Wpadliśmy w tę pułapkę, że może być łatwo. Każdy trener mówi, ostrzega, piłkarze też o tym wiedzą. Oni grali wiele takich meczów, ja też. I często jest trudno o wytłumaczenie, ale z reguły leży to w głowie - powiedział.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co za sceny! Deszcz dał się we znaki... sędziemu
- Nie jesteśmy ani tacy słabi, jak pokazaliśmy w tym meczu, ani tacy mocni, by wygrywać z takimi przeciwnikami po 5:0. Zawsze tonowałem nastroje wokół reprezentacji. Pogratulowałem drużynie zwycięstwa z Maltą i awansu do baraży. Ale to wszystko jest dopiero za cztery miesiące - naprawdę wiele może się zmienić. W piłce to bardzo dużo. Eliminacje uważam za udane i jeden słabszy mecz z Maltą tego nie zmieni - dodał trener Urban.
Odniósł się też do zmiany Przemysława Wiśniewskiego na Bartosza Bereszyńskiego w 78. minucie. - Liczyłem na lepsze wyprowadzenie piłki przez Bereszyńskiego, stąd ta zmiana. Wiedzieliśmy, że będziemy starali się atakować - przyznał Urban.
I skomentował też nieodpowiedzialne zachowanie Nicoli Zalewskiego, który na samym początku spotkania obejrzał żółtą kartkę, która eliminuje go z gry w barażu.
- No kurczę, tak. Rozmawialiśmy na ten temat, żeby uważał na kartki i dostaje taką... no nie, nie powinno mu się to przydarzyć. Ale w piłce już tak jest, że kiedy jesteś na boisku, to zapominasz. Grasz, walczysz... i niestety dostał - powiedział Urban.
sredniej! Czas pozegnac gwiazdorow! Powolac mlodzierz chetna do gry!!!!