Bartłomiej Drągowski: 6 (skala 1-10, ocena wyjściowa: 6). Dwukrotnie sięgał do sieci, ale trudno mieć do niego zastrzeżenia. Przy stracie pierwszego gola zrobił wszystko, by zatrzymać rywala, ale koledzy nie stanęli na wysokości zadania. Za kapitulację po strzale z rzutu karnego też nie można go winić. W pozostałych momentach stawał na wysokości zadania. Jak w 80. minucie, gdy obronił groźny strzał Overenda.
Paweł Wszołek: 6. Miał trudne zadanie zastąpienia Matty’ego Casha, czyli jednego z najlepszych reprezentantów tej jesieni. I na pewno nie zawiódł. Misji nie ułatwiała mu bliskość z Wiśniewskim, na którym w tym meczu nikt nie mógł polegać. Za gola też zasługuje na pochwałę, bo instynkt go nie zawiódł i poszedł do końca za akcją Lewandowskiego. Mógł liczyć na podanie albo na taki łup, który padł jego udziałem.
Przemysław Wiśniewski: 4. Od początku wyglądał jak słoń w składzie porcelany, a potem wcale nie było lepiej. Podejmował złe decyzje, przegrywał pojedynki, biegał bez mapy. Wyglądał, jakby miejsce w składzie wylosował w paczce chipsów. Już w 4. minucie zarobił żółtą kartkę (trzecią w piątym występie w kadrze!). W pierwszej fazie akcji, po której straciliśmy gola na 1:1, najpierw był źle ustawiony, a potem zaniechał interwencji. Po spektakularnym debiucie z każdym kolejnym meczem pokazuje, że nie jest kimś, na kim można budować defensywę.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co za sceny! Deszcz dał się we znaki... sędziemu
Tomasz Kędziora: 6. Prawdopodobnie największy wygrany zgrupowania. Zwłaszcza wobec występu Wiśniewskiego. Też był zamieszany w stratę pierwszego gola, ale poza tym był najsolidniejszy spośród wszystkich obrońców. Powołanie otrzymał jako numer pięć albo sześć wśród stoperów, a wróci do Grecji jako bliski "11".
Jakub Kiwior: 4. Upadek z wysokiego konia boli wyjątkowo, więc Kiwior musiał mocno potłuc się na Malcie. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak słabej jego postawy. Nawet jesienią ubiegłego roku, gdy nie grał regularnie w Arsenalu, nie miał aż tak nieudanego występu. Zaczął od nieporozumienia z Drągowskim, a to było tylko preludium... Uwikłany w stratę pierwszej bramki, podarował też rywalom rzut karny na 2:2, a do tego po jego błędzie w 80. gospodarze mieli dobrą okazję na trzeciego gola. Z litości nie wymieniamy innych, mniejszych i niebrzemiennych w skutki potknięć.
Michał Skóraś: 5. Przykre, że w wielu sytuacjach nie było widać spodziewanej różnicy klas między nim a gospodarzami. Parę razy dostał nawet surową lekcję futbolu od Muscata. A jak w końcu sam błysnął, to w akcji, która została anulowana po interwencji VAR. Zamiast z asysty przy golu Świderskiego, zostanie zapamiętany z rozpaczliwej i nieudolnej próby wymuszenia rzutu karnego na kwadrans przed końcem spotkania.
Piotr Zieliński: 8. Jeśli zwycięstwo nad Maltą jest sukcesem, to zrodzonym w bólach, a akuszerem był pomocnik Interu. Nie grał tak natchniony jak z Holandią, choć widać było, że dla rywali (i niestety też dla kilku rodaków) jest z innego piłkarskiego świata. Przede wszystkim jednak dał konkrety. To po jego dośrodkowaniu do Lewandowskiego objęliśmy prowadzenie, to on wykonał kluczowe podanie przy akcji, która dała nam bramkę na 2:1 i wreszcie sam strzelił gola na 3:2.
Bartosz Slisz: 7. Anioł Stróż Wiśniewskiego, ale nawet on nie potrafił przykryć wszystkich błędów kolegi. Miał nadspodziewanie dużo pracy w środku pola jak na rywala tej klasy, ale trzeba przyznać, że gdy piłka była w jego sektorze, to albo padała jego łupem, albo przynajmniej akcja rywali hamowała. On swoją robotę wykonał. To inni zawiedli.
Jakub Kamiński: 5. Okazuje się, że w tłoku, gdy na boisku ma mniej miejsca do nabrania prędkości, trudniej mu błysnąć. Mecz z Maltą pokazał, że "Kamyk" nie jest (jeszcze) gotowy do dźwigania zespołu na swoich barkach co trzy dni. Jeden zryw w meczu z rywalem z drugiej setki rankingu FIFA to za mało. Warto jednak zwrócić uwagę na jego współpracę z Lewandowskim. To fundament, na którym Jan Urban może zbudować coś trwałego.
Nicola Zalewski: 5. Największy przegrany zgrupowania. Z Holandią kompletnie zawiódł (więcej TUTAJ), a na Malcie nie zrehabilitował się. Wręcz przeciwnie. W 17. minucie błąd techniczny w środku pola naprawił faulem, który wyeliminował go z udziału w półfinale baraży. To piłkarski kryminał i brak odpowiedzialności. Chęci nie można mu odmówić, ale wiadomo, co jest nimi wybrukowane. Trudno chwalić piłkarza, który nie potrafił spuentować udanego dryblingu celnym podaniem albo strzałem.
Robert Lewandowski: 6. Wykonał plan minimum, czyli strzelił gola na 1:0 (swojego 88. dla Polski - więcej TUTAJ), ale czy od piłkarza tej klasy z takim doświadczeniem nie oczekujemy czegoś więcej? Dwie bardzo dobre okazje (po podaniach od Świderskiego i Zielińskiego) zmarnował i żadna w tym jego zasługa, że przy tej drugiej z dobitką pospieszył Wszołek. Momentami irytował nieporadnością z piłką przy nodze albo podejmowaniem złych decyzji.
Zmiennicy:
Karol Świderski: 6. Po pięciu minutach na boisku zrobił więcej niż Zalewski, którego zastąpił w przerwie, przez całą pierwszą połowę. Lewandowski nie wykorzystał jednak jego świetnego podania w pole karne. Rywalizuje z Kamińskim o miejsce w "11" obok "Lewego" i tą zmianą podreperował swoje notowania u selekcjonera.
Kamil Grosicki, Bartosz Kapustka, Bartosz Bereszyński, Filip Rózga: bez oceny. Grali zbyt krótko, by ich ocenić.