"Bądźmy poważni". Gwiazdor kadry równany z ziemią [OPINIA]

Getty Images / Na zdjęciu: Jan Urban
Getty Images / Na zdjęciu: Jan Urban

Głupio się czujecie po tej kopaninie z Maltą? Ja też. Jakby mi ktoś w tłumie portfel świsnął. Stoję z nietęgą miną i nie wiem, co się stało. To był kubeł zimnej wody na nasze rozgrzane głowy. Byliśmy o włos od gigantycznej kompromitacji.

Nikt tak pięknie nie studzi hurraoptymistycznych nastrojów jak piłkarze reprezentacji. Jak się wydaje, że w końcu jest lepiej, to za chwilę okazuje się, że to była fatamorgana. Że nam się zdawało. I robimy się niepewni. Nie wiemy, która twarz reprezentacji jest prawdziwa? Ta z meczu z Holandią (1:1) czy ta z podwórkowej kopaniny z Maltą (3:2)?

Strasznie to irytujące, że do ostatnich minut musieliśmy drżeć o wynik meczu z takim rywalem. Maltańczycy napędzili nam więcej strachu niż Holendrzy. Jak widać, polski piłkarz nie może być głaskany, bo zaraz wpada w samo zachwyt. Wpada do swojej strefy komfortu i nie potrafi się tak samo zmobilizować na słabeusza jak na mocarza. A dalszy ciąg już znacie.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: setki tysięcy wyświetleń! Nagranie z Sochanem robi furorę

Gdy orientuje się, że "bez ognia" nie da się wygrać, bardzo trudno mu wrócić na właściwe tory. Zaczynają się piłkarskie męczarnie i estetyczne dramaty. Patrzeć na to się nie da. Co za rozczarowanie. "Co się polepszy, to się popieprzy" - śpiewano jakiś czas temu w kabarecie. Do poniedziałkowego spotkania pasuje, jak ulał.

Ten mecz nie układał się nam od samego początku. Nasi łapali żółte kartki, Maltańczycy łapali naszych za koszulki, a kibic przed telewizorem łapał się za głowę, że ktoś nam podmienił drużynę, która w piątek zremisowała z Holandią.

Wydawało się to wręcz niemożliwe, że po boisku biegają ci sami zawodnicy. Przecież taki Nicola Zalewski przypominał kogoś, kto pod stadionem wysiadł przypadkiem z autobusu i chłopaki dali mu pograć. Ale grał tak, że w przerwie poprosili go, żeby już poszedł na swój autobus. Wezmą kogoś z przystanku i będzie lepszy. Tak dobremu piłkarzowi jak Zalewski tak grać zwyczajnie nie wypada.

Z kolei Jakub Kiwior wyglądał jakby wracał z lunaparku: właśnie zszedł z karuzeli i ma zawroty głowy. Pogubiony, robiący błędy, przestraszony. No tak, tylko kogo się przestraszył? Malty? No bądźmy poważni.

Mina Jana Urbana mówiła wszystko. Tak wygląda tata, gdy wraca z wywiadówki, a kompletnie nie spodziewał się tego, co w szkole usłyszał. Mam nadzieję, że powiedział w szatni piłkarzom tak do słuchu, że im uszy zwiędły. Od tej grupy ludzi mamy prawo wymagać dużo, dużo więcej. Wiemy to choćby po dwóch meczach z Holandią.

A co wiemy po spotkaniu z Maltą? Że reprezentanci Polski to siewcy wątpliwości. Kiedy w piątek wieczorem, po meczu z Holandią już przestaliśmy się bać tych wiosennych baraży do mundialu, nasi kadrowicze znów wrzucili nas na emocjonalny rollercoaster. Czego się spodziewać po reprezentacji w marcu? Bóg jeden raczy wiedzieć. A to niedobrze.

Szukam w tym wszystkim równowagi i - mimo wszystko - jakiejś racjonalności. Nie chcę wyrzucać wszystkiego, co pozytywne, do kosza. To, co się stało w poniedziałkowy wieczór na Malcie, można opisać angielskim powiedzeniem "shit happens", czyli - w delikatnym tłumaczeniu - "no cóż, zdarza się".

Bo niech nam minusy nie przekreślą plusów. Mecz z Maltą - w męczarniach, ale jednak - wygraliśmy. Gramy w barażach. Ta reprezentacja jednak bardzo się zmieniła na plus. Urban jest selekcjonerem zaledwie od czterech miesięcy, a ma się wrażenie, że to już lata minęły.

Urban to poukładał, opanował chaos, generalnie idzie to w dobrym kierunku. Mecz z Maltą wolę traktować jako wypadek przy pracy. Bo jeśli ktoś remisuje z silną Holandią dwa razy, to nie ma tu przypadku.

No bo gdzie byliśmy z tą kadrą wcześniej? Dla porządku przypomnę tylko jaki był cielęcy zachwyt, gdy reprezentacja prowadzona przez Michała Probierza... przegrała 1:2 z Holandią na Euro 2024. Tak - niecałe półtora roku temu byliśmy skłonni chwalić polskich piłkarzy już za samo to, że nie zagrali z silnym rywalem bojaźliwie.

Byliśmy tak przepełnieni wstydem za styl kadry Czesława Michniewicza na mundialu w Katarze, że jak tylko Biało-Czerwoni nie murowali bramki i nie kopali na oślep w meczu z Holandią na mistrzostwach Europy, to sypały się achy i ochy pod adresem drużyny Probierza.

Mimo że to była porażka, która dała nam zero punktów. Sensu w tym nie było za grosz, tym bardziej że tego samego selekcjonera strach obleciał i kolejnym meczu turnieju (z Austrią) znowu zaczęliśmy stawiać autokar w bramce i grać długie lagi na oślep. Nic nam to nie dało, bo i tak przegraliśmy z Austrią 1:3 i pożegnaliśmy się mistrzostwami.

U Urbana wszystko wygląda na zaplanowane. Gdy niemal cała Polska naciskała na selekcjonera, by powołał Oskara Pietuszewskiego, ten odpowiadał, że w ostatnich latach zbyt łatwo było uzyskać status reprezentanta. I pozwolił dojrzewać piłkarzowi Jagiellonii w młodzieżówce Jerzego Brzęczka. Ale nie mam wątpliwości, że jeśli Pietuszewski utrzyma wysoką dyspozycję, to na marcowe baraże będzie powołany. Wszystko w swoim czasie.

Nowy selekcjoner doprowadził do prawdziwej rywalizacji w drużynie. Nie ma miejsc w reprezentacji za zasługi, o czym boleśnie przekonał się m.in. Przemysław Frankowski.

Michał Probierz walczył z własnymi demonami, z jakimś własnym, lękowym cieniem. Wywoływał niepotrzebne wojny (odebranie opaski Lewandowskiemu), generował wydumane konflikty albo doprowadzał do nieuprawnionych absencji. Bo czy ktoś dzisiaj jest w stanie zrozumieć, że nie byli powoływani tacy piłkarze jak Matty Cash (nie pojechał na Euro 2024) czy Kamil Grabara? Przecież to absurd i trenerskie - jak mówi młodzież - samozaoranie.

Niech ta wpadka kadry Urbana z Maltą będzie takim dzwonkiem alarmowym, który wybudzi polskich piłkarzy z mylnego przekonania, że już są na mundialu. Muszą sobie przypomnieć, że dopiero teraz zaczynają się schody. I że do każdego rywala trzeba podejść tak, jakby to była Holandia.

Dariusz Tuzimek, WP SportoweFakty

Komentarze (59)
avatar
Kemot3333
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Ten mecz to pokaz niestety polskiej myśli trenerskiej, jak trener może spieprz..ć drużynę. Co na prawej stronie robił Kamiński, przecież to związanie mu nóg, najlepszego zawodnika wyeliminował Czytaj całość
avatar
Anna Raczyńska
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Jeżeli zagrają taka padake jak z Malta to lepiej niech nie jada na mundial. 
avatar
keisecz
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
1
Odpowiedz
Dla mnie to oczywiste po meczu z Holandią schlali się na potęgę i w meczu z Maltą człapali po boisku. Ja na miejscu Pana Urbana już więcej ich bym nie powoływał do reprezentacji. Nikt mi nie po Czytaj całość
avatar
Brzątek
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
To dlaczego trener skoro widział tak fatalną grę Kiwiora nie zmienił go w drugiej połowie 
avatar
Heinrich Berlichingen
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
0
Odpowiedz
Chlopaczkom z polski wydaje sie ze uda im sie dorzec do Mistrzostw Swiata ale to tylko ich sen i marzenia 
Zgłoś nielegalne treści