Reprezentacja Polski miała problemy w ostatnim spotkaniu w ramach eliminacji do mistrzostw świata 2026. Biało-Czerwoni z trudem pokonali Maltę 3:2, prezentując kiepską postawę na murawie. Choć nasi piłkarze odnieśli spodziewane zwycięstwo, styl gry, jaki zaprezentowali, spotkał się ze sporą krytyką.
- Zwycięzców się nie sądzi? Jedna z najgłupszych rzeczy, jakie kiedykolwiek usłyszałem. Trudno nie sądzić zwycięzców, jeśli 72 godziny wcześniej grasz kapitalne starcie i jedziesz z lepszymi od siebie - skwitował na kanale WeszłoTV Wojciech Kowalczyk. Dodał, że gdyby Polacy zagrali tak samo w piątek z Holendrami, ponieśliby wysoką porażkę.
ZOBACZ WIDEO: Specjalny trening Górnika Zabrze. W wyjątkowym miejscu
Były reprezentant Polski zwrócił szczególną uwagę na postawę naszych obrońców, którzy jego zdaniem popełnili nieprawdopodobne błędy. Wskazał też problemy z dyscypliną w początkowych minutach, kiedy Przemysław Wiśniewski i Nicola Zalewski otrzymali żółte kartki.
- Jeżeli ty na początku meczu masz Wiśniewskiego z kartką, Zalewskiego z kartką, na Maltańczykach, jeździsz d**ą wślizgami, Kiwior nie wie, co ma zrobić? Wiśniewski zagrał dramatycznie słabo, Kiwior jeszcze gorzej od Wiśniewskiego - podsumował Kowalczyk, którego zdaniem w kadrze są zawodnicy, którzy bez względu na pozytywny wpływ Jana Urbana "będą odwalali gangsterki".
Polacy zakończyli rywalizację w grupie G w eliminacjach do mundialu z pięcioma zwycięstwami, dwoma remisami i jedną porażką. To przełożyło się na 17 punktów i drugie miejsce. Biało-Czerwoni końcem marca zagrają w barażach do przyszłorocznych mistrzostw świata. Rywali w walce o trzeci z rzędu udział w tej imprezie poznają w czwartek.
Nie pamięta jak grał po dwa razy w meczach z Białorusią, Czytaj całość
Ojczyzna żyję dzięki tej piłce i.......!