Dzwonił do syna. "Źle to znosiłem"

WP SportoweFakty / Rodzina Krychowiaków w komplecie. Od lewej: brat Tomasz, mama Grażyna, tata Edward, Grzegorz, żona Celia i brat Krzysztof
WP SportoweFakty / Rodzina Krychowiaków w komplecie. Od lewej: brat Tomasz, mama Grażyna, tata Edward, Grzegorz, żona Celia i brat Krzysztof

- W końcu zadzwoniłem i powiedziałem mu, żeby dał sobie już spokój z tą kadrą! - Edward Krychowiak mówi nam o rozmowie, którą odbył z synem Grzegorzem na temat jego występów w reprezentacji Polski.

Grzegorz Krychowiak rozegrał sto meczów w drużynie narodowej. Ostatnie spotkanie było z Albanią w kwalifikacjach do poprzednich mistrzostw Europy we wrześniu 2023 roku (0:2).

- Ten ostatni okres w reprezentacji był dla nas najgorszy - komentuje ojciec zawodnika. - Momentami nie byłem w stanie znieść tej krytyki. Mówię o kadencji Fernando Santosa. To była lawina. Mecze w wykonaniu Grześka były, jakie były. Każdy, kto zna się na piłce, widział, jak to wyglądało. W końcu zadzwoniłem do niego i powiedziałem: to jest już nie do wytrzymania - opowiada Edward Krychowiak.

- Chciało się, by syn dalej grał w reprezentacji, ale to było wymuszone, na siłę. Jego mecze dawały więcej negatywnych reakcji niż pozytywów. Wierzyłem, że może powrót z Albanią coś zmieni, ale jednak tak się nie stało - nasz rozmówca wraca do tamtego trudnego okresu.

ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem


"Skończ z kadrą, proszę"

Krychowiak najlepszy czas w kadrze miał za kadencji trenera Adama Nawałki. Był jednym z najważniejszych zawodników drużyny, wyróżniał się walecznością i świetnym przygotowaniem motorycznym. W środku boiska sprawiał wrażenie gracza nie do przejścia, a potrafił też zdobyć efektowną bramkę.

W 2016 roku dotarł z drużyną narodową do ćwierćfinału Euro we Francji. Później wystąpił z reprezentacją jeszcze na trzech dużych turniejach.

Podczas mistrzostw Europy w 2021 roku otrzymał czerwoną kartkę w pierwszym spotkaniu fazy grupowej ze Słowacją. Polska przegrała 1:2.

- Ja po tym dwa tygodnie się zbierałem - wspomina Edward Krychowiak. - Grzesiek na pewno też, bo myślimy tak samo - mówi.

- Później z każdym meczem dochodziły te wszystkie programy, analizy, dyskusje w mediach na temat Grześka. Bardzo źle to znosiłem. Nie mogłem się z tym pogodzić. Któregoś dnia powiedział mu, żeby dał sobie już spokój z tą kadrą! - relacjonuje ojciec zawodnika.

- On ma swoje zdanie i charakter. Odpowiedział: "Uspokój się, nie ma tematu" - wspomina.  

Czuł żal do syna

Edward Krychowiak był jednym z uczestników serialu o piłkarzu, który 27 listopada będzie miał premierę na platformie SkyShowtime. "Krychowiak. Krok od szczytu" został podzielony na cztery odcinki około trzydzieści minut.

Jednym z wątków jest relacja zawodnika z ojcem. - Pochodzę z Mrzeżyna, malutkiej miejscowości. Sam wyjazd do stolicy jest dla mnie wielkim przedsięwzięciem - śmieje się. - Przez okres 20 lat dał nam Grzesiek wiele radości. Serial zawiera dużą pigułkę z tego, co przeżył - mówi Edward Krychowiak.

Z Grzegorzem wybrał się na 10-dniową podróż do Mongolii. Tam doszło do kilku poważniejszych rozmów ojca z synem. - Niby towarzyszyły nam kamery, ale podjęliśmy tematy, które mnie nurtowały. Kiedyś mu powiedziałem: "Mam do ciebie wielki żal". Chodziło o sprawy rodzinne. Syn zamieszkał w Paryżu, nasze spotkania przy okazji zgrupowań były bardziej w biegu - tłumaczy.

- Grzesiek opowiadał, że wszędzie jeździ, po całym świecie i widział ponad 140 krajów. A Mrzeżyno? Bolało mnie, że trochę zapomniał o miejscu, z którego wyjechał w świat. O to miałem żal. Powtarzałem: "Przyjedź, pokaż się u nas". Wyjaśniliśmy sobie kilka kwestii - tłumaczy nam ojciec zawodnika.

Krychowiak zakończył karierę przed kilkoma tygodniami. Jego ostatnim klubem był cypryjski Anorthosis Famagusta. Obecnie dla przyjemności występuje w zespole z ligi okręgowej - w Mazurze Radzymin. 

Wojskowy dryl

Edward Krychowiak jest dumny z osiągnięć Grzegorza. 100 meczów w reprezentacji, występy w Lidze Mistrzów, dwa zdobyte puchary Ligi Europy - to tylko niektóre osiągnięcia byłego piłkarza.

Krychowiak senior nie ukrywa, że wychowywał swoich trzech synów w dyscyplinie, którą wyniósł z wojska.

- W Mrzeżynie kręcili się różni ludzie, były papierosy, różne nieciekawe sprawy dookoła. Musiałem trzymać chłopaków w ryzach. Starałem się izolować ich od takiego towarzystwa. Udało mi się. Do dziś nie piją, nie palą, nie mają tatuaży. Wojskowe wyszkolenie na pewno mi w tym pomogło. Wytworzyło u nich hart ducha, walkę. Ja sam mam twardy charakter - opowiada.

Edward Krychowiak wspomina okres, gdy Grzegorz wyjechał do akademii Bordeaux w wieku 15 lat.

- Pamiętam, pani psycholog z Polski powiedziała nam: was powinni praw rodzicielskich pozbawić, że dziecko wysyłacie na koniec świata, do Bordeaux. Z Mrzeżyna to około tysiąc kilometrów. Nie był to łatwy okres. Syn miał tam trudny czas. Spotkał się z żelazną dyscypliną, bez pobłażania. Żył tylko w internacie, nie miał żadnego kontaktu z inną społecznością. Pół roku uczył się języka, ale to wszystko wytrzymał - komentuje.

- Sentymentów nie było. Kto nie dał rady, wypadał i przychodził następny. Grzesiek nigdy nie odpuszcza, zawsze walczył - przypomina nasz rozmówca.

Interweniowała policja

Na wcześniejszym etapie, gdy Grzegorz Krychowiak przeniósł się do szkółki piłkarskiej w Szczecinie, rodzina zawodnika miała nawet problemy z policją.

Przed wyjazdem do Francji, młody zawodnik występował w Orle Mrzeżyno, w Żakach 94 Kołobrzeg, a następnie w Stali Szczecin i Arce Gdynia. Do Bordeaux wyjechał w 2006 roku.

- Grzesiek trafił z Mrzeżyna do wojewódzkiej szkoły mistrzostwa sportowego w Szczecinie, do gimnazjum. Po roku widziałem, że czuł się już tam za pewnie, lekko "gwiazdorzył". Zawsze potrzebował walczyć o byt, o miejsce, dlatego służyły mu zmiany. Trener Michał Globisz zwrócił naszą uwagę na szkołę w Gdańsku. Syn miał trafić pod jego oko. Gdy o naszych planach dowiedział się trener ze Szczecina... napisali skargę - tłumaczy.

- Ktoś zgłosił na policję, że wstrzymujemy syna od obowiązkowego nauczania w Szczecinie. Przyjechał patrol. Matka dostała białej gorączki. Cośmy wtedy przeżyli... policja, sądy, prokuratura. Powiedziałem: "Róbcie, co chcecie, my jedziemy". I się udało - kończy z uśmiechem Edward Krychowiak.

Mateusz Skwierawski, WP SportoweFakty

Komentarze (19)
avatar
Hector99
27.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
grał poniżej polskiego poziomu 
avatar
zdzian
26.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Do autora: Krychowiak nie występuje w Mazurze bo zagrał tam tylko JEDEN mecz... 
avatar
Paweł Zieliński
26.11.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Jak Krycha był przy piłce to drżałem żeby się nie zabil 
avatar
zet22
26.11.2025
Zgłoś do moderacji
7
2
Odpowiedz
A kto to jest ten cały Krychowiak, bo nie znam?.............. 
avatar
Robert Orczykowski
26.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
3
Odpowiedz
Pochodzę z woj. zachodniopomorskiego -bardzo blisko mieszkałem Mrzeżyno a więc rodzinnych stron p.Grzegorza Krychowiaka...I muszę to napisać...jestem dumny że taki gość pochodzi z tych stron co Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści