Od kilkunastu dni tematem numer jeden w polskim futbolu jest potencjalny "transfer" trenera Rakowa Częstochowa, Marka Papszuna, do Legii Warszawa. Sam 51-letni szkoleniowiec podczas konferencji prasowej swojej aktualnej drużyny przed meczem Ligi Konferencji z Rapidem Wiedeń otwarcie przyznał, że chce objąć "Wojskowych".
Jak podaje "Fakt", rozmowy w sprawie zatrudnienia Marka Papszuna w Legii trwają, a kluczowy jest terminarz Ligi Konferencji. 18 grudnia Legia gra u siebie z Lincoln, a Raków mierzy się na wyjeździe z Omonią Nikozja. Dopiero po tych meczach miałoby dojść do przejęcia zespołu.
Dla działaczy Legii nie jest to dobra informacja, bowiem pod batutą Inakiego Astiza jeszcze prezentuje się bardzo słabo i nie wygrała jeszcze meczu.
ZOBACZ WIDEO: Lewandowski zachwycony po meczu kadry. "Ciarki na całym ciele"
Do końca 2025 roku stołecznym pozostały 4 mecze: dwa w PKO Ekstraklasie oraz dwa w Lidze Konferencji. Jeśli Legia nie wróci na właściwe tory, to na wiosnę będzie musiała bronić się przed spadkiem z PKO Ekstraklasie, a o dalszej grze w pucharach nie będzie mowy.
Taki scenariusz dałby jednak Papszunowi pełny zimowy mikrocykl: przygotowanie taktyczne, korekty intensywności i przebudowę stylu. W klubie liczą, że spokojne wdrożenie ograniczy turbulencje typowe dla zmian w trakcie sezonu i pozwoli uporządkować szatnię.
Nastroje w drużynie są mieszane. Jeden z piłkarzy Legii miał skwitować: - Uwierzę, że Papszun obejmie zespół, gdy zobaczę go w klubowym dresie na treningu - co oddaje oczekiwanie, ale i ostrożność.