Sędzia Patryk Gryckiewicz zatrzymał grę w drugiej połowie. Najpierw środki pirotechniczne odpalili fani Pogoni Szczecin, potem Widzewa Łódź. Gdy zadymienie ograniczyło widoczność, arbiter nakazał przerwę, co spotkało się z gwizdami i wulgarnymi okrzykami pod adresem federacji.
Na trybunach panowała atmosfera tzw. meczu przyjaźni. Kibice Widzewa zajęli około 700 miejsc, w sektorze gości i sąsiednim.
ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem
Po przerwie obie grupy ultrasów zaprezentowały oprawy. Transparent gospodarzy głosił: "w życiu trzeba się wyszaleć". Gdy pirotechnikę zastosowali łodzianie, dym chwilowo utrudnił warunki gry i sędzia wstrzymał zawody.
Spotkanie zostało przerwane w 68. minucie. Reakcja trybun była jednoznaczna. - PZPN, PZPN... - niosło się po stadionie po decyzji arbitra. Cztery minuty później Gryckiewicz nie widział już przeciwwskazań, by wznowić mecz.
W ostatecznym rozrachunku Widzew wygrał 1:0 i awansował do ćwierćfinału STS Pucharu Polski. Decydującego gola strzelił Andi Zeqiri, co przesądziło o losach rywalizacji w Szczecinie.
Chyba nie
Dzieciaczki z zapałkami.