Najpierw były występy w Lidze Konferencji, teraz przyszedł czas na Bundesligę. Kacper Potulski w młodym wieku zdecydował się na grę u naszych zachodnich sąsiadów i ciężką pracą został zauważony. W niedzielę (30 listopada) rozegrał pierwszy mecz w lidze niemieckiej w barwach 1.FSV Mainz 05.
Zespół z Moguncji przegrał z Freiburgiem 0:4, a młody polski piłkarz rozegrał pełne spotkanie. Wcześniej zdolny obrońca wystąpił w czterech spotkaniach w Lidze Konferencji i zebrał za nie bardzo pozytywne noty.
ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem
Kacper Potulski pochodzi ze sportowej rodziny. Jego ojciec, Bartosz, był koszykarzem, który może się pochwalić pewnymi sukcesami. Przez osiem sezonów grał w Polskiej Lidze Koszykówki. Jako zawodnik Prokomu Trefla Sopot został wicemistrzem oraz brązowym medalistą kraju. Bronił także barw klubów z Kwidzyna i Tarnowa.
Jego syn przyznał w rozmowie z TVP Sport, że odziedziczył po ojcu sportowe geny. Jedną z tych cech jest szybkość, która również charakteryzowała jego tatę.
- Bardzo dobre geny. Tata, były koszykarz, opowiadał, że też bardzo szybko biegał. Do pewnego stopnia można to wytrenować, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Osiągam niezłe wyniki, co jest bardzo ważne, bo wszyscy podkreślają, że i u środkowych obrońców szybkość jest ważna - mówił w wywiadzie.
W Niemczech zachwycają się młodym Polakiem. - Zdecydowanie ma predyspozycje do gry na wysokim poziomie. Fakt, że klub nie pozwolił mu grać w drużynie U-19, ale od razu awansował go do U-23 przed terminem, podkreśla jego talent. Prawie żaden inny talent w Moguncji nie zrobił tego kroku przed nim - wyznał w rozmowie z WP SportoweFakty dziennikarz Peter H. Eisenhuth z serwisu sportausmainz.de (więcej tutaj).